Nasz Film - Piotr Polk

Już prawie dla lata temu miałam okazję spotkać największa gwiazdę wśród polskich, młodych piosenkarek - Ewę Farną, którą jeszcze niedawno uwielbiałam  ponad wszelką  miarę, pół roku później, miałam okazję uczestniczyć w spotkaniu z panem Markiem Niedźwiedzkim.

Kiedy napisałam o tym na blogu bardzo dużo osób pytało: „Kto to?” Patrzyłam na komentarze i nie wiedziałam jak to możliwe, że osoby w moim wieku, wychowane w epoce  powszechnie dostępnych ton informacji – Internetu, nie znają ikony polskiego radia, postaci, która,  jak mi się wydawało, znają wszyscy Polacy.
 Do dziś zastanawia mnie czy to ja czytam dziwne artykuły i oglądam niepopularne programy, czy to te osoby mają lekkie zaległości.

Ostatnio, w szkole przeprowadziłam małą sondę, pytając o  bohatera dzisiejszego postu i tylko  trzy osoby wiedziały   kim jest owa osoba. Dlatego wydaje mi się, że cześć z Was na pewno także nie kojarzy tego aktora. Od ponad roku, co tydzień, za sprawą występu w serialu Lekarze, gości on w domach milionów Polaków. Ja jednak, jako niezrównoważona fanka Harry’ego Pottera, kojarzę tego aktora przede wszystkim z roli dubbingowej. Jeśli oglądaliście trzecią, piątą, szóstą lub siódmą cześć Harry’ego Pottera,  chociaż jeden raz, na pewno znacie ten głos.  Bohaterem dzisiejszego postu jest aktor, który dubbingował prosfora Remusa Lupina w magicznej sadze - Piotr Polk.

Niespełna miesiąc temu dotarła do mnie informacja, że zaplanowano koncert Piotra Polka. Chociaż dowiedziałam się o tym dość późno, mojemu tacie udało się zdobyć dwa bilety i to w pierwszym rzędzie.  Bardzo długo prowadziłam negocjacje, ale w końcu się udało i tatuś odstąpił mi swój bilet.

Na sam koncert nie wzięłam aparatu, przez co moja współtowarzyszka chciała zasztyletować mnie spojrzeniem,  ale to był tylko szczyt góry lodowej  moich wyrzutów sumienia i wściekłości na samą siebie.  Pan Piotr  śpiewał piosenki ze swojej najnowszej, wydanej już prawie trzy lata temu, płyty: Mój film.  Aktor był niesamowicie skromny i miły, po każdej piosence kłaniał się i dziękował. Wydawał się naprawdę wzruszony. W pewnym momencie zaczęłam zastanawiać się czy możliwe jest, aby aż tak przejąć się reakcjami publiczności czy może tylko gra, w końcu to uzdolniony aktor. W każdym razie, wie po co koncertuje  i  co zrobić, aby zdobyć serce publiczności.

Po koncercie zostałam wepchnięta  za kulisy, gdzie bardzo nie chciałam wchodzić, ale nikt nie zwrócił na mnie uwagi, nikt nie kazał mi wyjść, nikt mnie nie wyrzucił. Wszyscy grzecznie odpowiadali na moje Dzień dobry, jakby moja obecność tam była całkowicie uzasadniona. Kiedy tylko dowiedziałam się, że pan Piotr wyjdzie do fanów, czym prędzej uciekłam zza kulis natknęłam się na mojego nauczyciela,  który absolutnie mnie nie poznał i kulturalnie się  przywitał, jakbym była osobą z obsługi koncertu…

Po kilku minutach, a tak naprawdę zaraz po koncercie, aktor wyszedł do fanów i spędził z nami sporo czasu: do każdego się uśmiechnął, każdemu poświecił czas, każdemu podpisał płytę czy zdjęcie. Stojąc spokojnie obok pana Piotra czekałam na swoją kolej. Już się do mnie uśmiechnął i  już pozował do zdjęcia, ale mój fotograf nie mógł ustawić ostrości i nie zrobił zdjęcia. Po krótkim instruktażu, w telefonie udało się włączyć lampę, która sprawiła, że szumy na zdjęciu zdecydowanie się zmniejszyły i na zdjęciu było widać coś więcej niż tylko szare tło i czerwone oczy, które przypominały bardziej rozmazane smugi światła.  W tym czasie Pan Polk, zajął który  zajął się podpisywaniem zdjęć, a ja grzecznie czekałam na moją kolej. Jednak Pani, która stała obok mnie, wyrwało się: „No może wreszcie się tutaj obróci”. Reakcja aktora, który pomyślał, że to ja wypowiedziałam te słowa  była błyskawiczna,  obrócił się, uśmiechnął i zapewnił, że już wraca. Jednakże nie omieszkałam zapewnić, że to nie ja wykazałam się absolutnym brakiem kultury i że jestem bardzo cierpliwa i mogę czekać na jego czas bardzo długo. W końcu udało się zrobić względnie ostre zdjęcie, a także otrzymać autograf wraz z dedykacją.

Piotr Polk Autograf
  
I choć koncert i muzyka Pana Polka nie jest zaadresowana  dla osób w moim wieku, to moim zdaniem każdy może znaleźć w niej coś dla siebie i naprawdę ją polubić. Dla mnie był to jeden z najpiękniejszych i najbardziej magicznych koncertów na jakich byłam.

A wy, lubicie chodzić na koncerty? Który z nich uważacie za najbardziej udany?

Zdjęcie na którym złożono autograf, źródło -  http://www.passa.media.pl/ludzie/piotr-polk/