Podarunki

Wciąż narzekamy na otaczającą nas rzeczywistość. Przeszkadza nam właściwie wszystko: od pogody, przez wartości promowane przez media, po samych ludzi: często zakłamanych, nieszczerych, nastawionych wyłącznie na własny zysk. 

Od pewnego czasu prowadzę tego bloga, a także pomagam w wysyłaniu listów początkującym kolekcjonerom, co nie ukrywam, jest bardzo czasochłonne, jednakże bardzo to lubię.  W miarę regularnie staram się odpowiadać na Wasze wiadomości. Co przyznaję, wychodzi mi z różnym skutkiem.

Osoba prowadząca blog powinna być miła, serdeczna i cierpliwa. Ja niestety taka nie jestem i denerwują mnie pytania, a nawet żądania, abym napisała za kogoś list. Irytują mnie pytania całkowicie bezmyślne, czasami odpowiadam w równie „inteligentny” sposób lub wrzucam sreen wiadomości na facebooka. Nie powinnam tego robić. Wiem, powinnam być bardziej cierpliwa i nawet na najgłupsze pytania, powielające się dziesiątki razy, odpowiadać z uśmiechem na twarzy.  Ale czasami naprawdę nie wiem, co na taką wiadomość mogłabym odpisać. Wiele razy, także w minionym tygodniu, myślałam o zawieszeniu bloga. Jednakże wciąż tu jestem - dzięki Wam. I chciałabym podziękować każdej osobie, która czyta ten post, każdemu kto tutaj zagląda i komentuje.

Blisko miesiąc temu, napisała do mnie pewna bardzo miła czytelniczka. Jej wiadomość była zupełnie wyjątkowa, pod wieloma względami. Stanęło na tym, że podarowała mi magazyn FILM z 2002 roku, na okładce którego znalazł się Daniel Radcliffe, oczywiście jako Harry Potter. Nie mogłam uwierzyć, że nie chce nic w zamian, po prostu miała drugi egzemplarz i postanowiła podarować go mi, zupełnie bezinteresownie. Kiedy tylko otrzymałam przesyłkę, pochłonęłam cały artykuł dotyczący drugiej części magicznej sagi i znalazłam błąd. O ile się nie mylę Miriam Margolyes zagrała profesor uczącą zielarstwa – Panią Sprout, a nie Jęczącą Martę. 

Magazyn  film 2002, Harry PotterEmpik Premiera  Prorok Codzienny


Dodatkowo otrzymałam także kilka ulotek i absolutnie fenomenalne wydanie Proroka codziennego. Gdy wydawano ostatnią książkę z magicznej serii w moim mieście nie było uroczystej premiery ani żadnych atrakcji związanych z tym wydarzeniem, nie miałam więc szansy  by zdobyć niepowtarzalne gadżety. Dziś owa gazeta jest właściwie nie do zdobycia, a muszę przyznać, że jest wydana w niesamowity sposób. Oczywiście, piszę o tym, przede wszystkim, aby raz jeszcze podziękować Natalii, która obdarowała mnie tymi niezwykłymi prezentami.

Jednakże w ubiegłym tygodniu spotkała mnie kolejna miła niespodzianka. Znajomy moich rodziców podarował mi autograf pewnego młodego aktora. Niestety nie wiem skąd pochodzi owy podpis, a względem jego autentyczności mam poważne obiekcje, jednakże nie ma to dla mnie większego znaczenia, ponieważ liczy się gest i fakt, że ktoś pomyślał o mnie, zadał sobie tyle trudu, aby owy autograf mi podarować.  

Wciąż nie mogę uwierzyć, że wciąż są tak bezinteresowne i pomocne osoby, o których niestety, zazwyczaj nie pamiętamy. W końcu media wolą kreować wizerunek człowieka XXI wieku jako podłego egoisty.