Muzyczne fascynacje - moc coverów

Muzyka to rzecz absolutnie niezwykła i magiczna. Dla mnie bardzo ważna, choć od studyjnych nagrań zdecydowanie wolę wersje koncertowe. Występy na żywo, nawet jeśli nie jestem ich świadkiem, a jedynie odtwarzam ich zapis, są zawsze dużo bardziej emocjonalne, ciekawsze, po prostu żywe.

W poszukiwaniu wrażeń i emocji płynących z takich nagrań, często słucham coverów, występów innych wykonawców dającym piosenkom nowe życie. Często pokazują zupełnie inny wymiar utworu, kładą nacisk na inne jego walory, emocje, a czasami nawet przebijają oryginał.

Muzyczne fascynacje - moc coverów

Dziś chciałabym zaprezentować Wam listę moich ostatnich odkryć z tego typu występów – coverów wykonywanych na żywo. Choć początkowo chciałam przedstawić takie inspiracje z ubiegłego roku, to odrobinę rozciągnęłam to ograniczenie. Są to wykonania, które odkryłam w ciągu ostatnich kilkunastu miesięcy, ale mogły mieć miejsce już jakiś czas temu.

Charice Pempengco - All By Myself (Celine Dion) - 2010


Nagranie, które stało się przyczyną powstania tego wpisu. Odkryłam je najpóźniej ze wszystkich, a jest z nich najstarsze. Pochodzi z 2010 roku, kiedy Charice Pempengco – filipińska wokalistka – miała zaledwie 18 lat i wykonała utwór rozsławiony przez Celine Dion All By Myself, a akompaniował jej David Foster.

Dla mnie wykonanie jest absolutnie fenomenalne. Pięknie zbudowane napięcie, ale moją ulubioną częścią jest „wielki finał”, który zaczyna się przed trzecią minutą. (2:45) Na chwilę zwalniamy, a po chwili następuje prawdziwa eksplozja. Moment kulminacyjny – dłuuugie i wysokie AnymoooooOoore po prostu powala! A kolejne frazy przyprawiają o dodatkowe ciarki. Reakcja Davida Fostera, który akompaniował wokalistce, idealnie oddaje to, co wydarzyło się na scenie. 

Od czasu odkrycia tego nagrania, oglądnęłam je już dziesiątki razy i wciąż nie mogę wyjść z podziwu. Dla mnie to zdecydowanie najlepsze wykonanie tej piosenki i do tego w stu procentach na żywo! Ale niestety nie usłyszymy go ponownie. Charice, a właściwie Jake, dziś jest już mężczyzną. :P

Larisa Ciortan - Smells like teen spirit (Nirvana) - 2015


Porywanie się na coverowanie takich numerów jak Smells like teen spirit Nirvany, jest odbieranie dość skrajnie. Bardzo różnie oceniany jest także damski wokal w tak mocnych numerach. Ja w obu kwestiach jestem bardzo na tak, a Larisa Ciortan w rumuńskim The Voice zaprezentowała bardzo osobliwą wersję tego kultowego kawałka. Wstęp jest dość delikatny, piękne wokalne przejścia między niskimi, a wysokimi dźwiękami, ale nie brakuje całej palety emocji. W końcu przechodzimy do refrenu, gdy do delikatnego fortepianu dołączają pozostałe instrumenty i rozpoczyna się prawdziwa petarda! Fenomenalnie słucha się tego występu i przyjemnie ogląda. Występ totalny! To wykonanie z całą pewnością nie wszystkim przypadnie do gustu, ale ja mogę zarzucić mu tylko jedno – jest za krótkie! 

Christina Grimmie vs. Sam Behymer - Counting Stars (OneRepublic) - 2014


Pierwszy duet, a właściwie bitwa, w programie The Voice. Trafiłam na nią ze względu na Christinę Grimmie, trzeba jednak przyznać, że tylko równie dobra zawodniczka mogła stanąć na deskach obok niej. Sama natknęłam się na jej wykonania wiele lat temu, zamieszczała covery znanych piosenek w serwisie YouTube. Zdziwiłam się jednak, gdy okazało się, że to ta sama dziewczyna!

Wprost rozniosła scenę! Moja ulubiona część występu rozpoczyna się jednak po pierwszym refrenie. Parę fraz jest dla mnie wprost genialnych! Christina zaczarowała mnie swoim wykonaniem, ale jednak trudno napisać o nim coś więcej. W czerwcu 2016 roku cały świat obiegła przerażająca informacja o jej śmierci. Christina Grimmie została postrzelona przez psychofana podczas rozdawania autografów po swoim koncercie. Nie chcąc zmieniać charakteru tego wpisu, więcej o tym tragicznym zdarzeniu można przeczytać tutaj: [1], [2].

Magdalena Tul vs. Magda Wasylik - Only Girl (Rihanna) - 2013


Przechodzimy na polskie podwórko i najlepszą bitwę wszystkich edycji The Voice of Poland, oczywiście w moim odczuciu. Niekwestionowaną gwiazdą tego wykonania była Magdalena Tul, choć i tutaj partnerować mogła jej tylko wyjątkowo utalentowana osoba. Dzięki temu efekt jest tak wyśmienity. Wielkie brawa należą się także aranżerowi. Popowy hit Rihanny zmienił się w naprawdę ciekawą, pop-rockową kompozycję, która dla mnie zmiotła oryginał. To wykonanie oglądałam już dziesiątki razy i wciąż absolutnie je uwielbiam. Jest naładowane taką energią, taką mocą, tak potężną dawką fenomenalnego wokalu! Za każdym razem w okolicach refrenu łapię się na tym, że nie siedzę nieruchomo, a w najlepszym wypadku energicznie podryguję w rytm muzyki. Usłyszeć coś takiego na żywo, to dopiero musiałoby być przeżycie! 

Natalia Nykiel i Juliusz Kamil - Billie Jean (Michael Jackson) - 2013


Dziś Natalia Nykiel to gorące nazwisko wśród fanów electro-popu, a zaczynała właśnie w programie The Voice, już pięć lat temu. Wraz z Juliuszem Kamilem zaprezentowali zupełnie inną wersję Billie Jean Michaela Jacksona. Muszę przyznać, że dopiero w tej aranżacji zwróciłam uwagę na tekst i sens tego utworu. Wykonanie skrajnie różne od oryginału. I właśnie na tym polega tworzenie coverów! To w końcu nowa interpretacja, zupełnie innych osób. 

Doda - Niech żyje bal (Maryla Rodowicz) - 2017


Ostatnie, polskie wykonanie, o którym chciałam napisać. Kilka miesięcy temu w Internecie obiło się szerokim echem. Znacznie różni się od pozostałych materiałów, bo to nie nowicjusze dopiero stawiający pierwsze kroki na estradzie, ale stara wyjadaczka, samozwańcza królowa polskiego popu – Doda. Postać bardzo barwna, kontrowersyjna o bardzo określonym wizerunku. W niezwykłej balladzie Niech żyje bal. Wielu osobom mogło się to nie podobać, a pikanterii sprawie dodawał fakt, że wykonanie to miało miejsce podczas Festiwalu w Opolu. Zbojkotowanego i okrytego wieloma kontrowersjami, który na długo zapisze się w naszej pamięci. Warto dodać, że to trzeci raz w historii Festiwal nie odbył się w czerwcu. Poprzedni taki przypadek miał miejsce kilka lat temu, gdy amfiteatr był remontowany i także przeniesiono go na wrzesień. A w 1982 nie odbył się w ogóle z racji wprowadzenia stanu wojennego. Odchodząc jednak od kwestii politycznych, bo to w końcu Festiwal Polskiej Piosenki, Doda wystąpiła podczas jubileuszu Maryli Rodowicz i moim skromnym zdaniem zapewniła sobie pierwsze miejsce, jeśli chodzi o najlepszy występ podczas 54. KFPP.



Zapowiedziana jako Dorota Rabczewska, nie przypominała często roznegliżowanej i pretensjonalnej postaci. Zadbano zresztą o najdrobniejsze szczegóły jak strój, czy fryzura. Doda wykonała świetną pracę, aby nawet najbardziej kąśliwi i marudni odbiorcy nie mogli jej na tym polu nic zarzucić. A wokalnie, jak to u niej zwykle bywa, było świetnie. Dodano do tego wybitny repertuar i wyszło… Pięknie. Przejmująca interpretacja, genialna praca głosem, trochę aktorsko, bardzo emocjonalnie i świadomie. Doda wiedziała o czym śpiewa i chciała, aby zrozumiała to także publika. Zachwycać można się także orkiestrą. Całość wyszła absolutnie mistrzowsko.

Zbudowane napięcie i bardzo duży niedosyt, zwłaszcza w pierwszym refrenie, gdzie wokalistka wersy zaczynała mocno i po chwili przechodziła w bardzo delikatny głos. Ten zabieg bardzo mi się spodobał. Choć pod koniec piosenki miałam nadzieję na jeszcze więcej. Być może ze względu na absolutnie fenomenalną próbę. Pewne zarzuty kierowałbym do dźwiękowców, czy realizatorów, że nie udało się zbyt dobrze uchwycić śpiewającej publiczności w końcowej części piosenki. Dzięki temu występ mógłby robić jeszcze większe wrażenie.

Miley Cyrus, Alicia Keys, Adam Levine, Blake Shelton - Dream On
(Aerosmith) - 2016


Na koniec wróćmy za Ocean, do amerykańskiego The Voice, ale przyjrzyjmy się drugiej stronie jurorskiego stołu, a właściwie fotela. W absolutnie niezwykłej scenerii, jurorzy zmierzyli się z przepotężnym utworem - Dream On. Miejsce, w którym odbywał się mini koncert, żywe owacje publiczności i efekty specjalne tylko dopełniły show. Muzyczna, wokalna petarda! 


Co sądzicie o tych wykonaniach? Znaliście któreś z nich? Jakie są Wasze odkrycia z takich występów? Czyje interpretacje znanych utworów zrobiły na Was duże wrażenie w ostatnim czasie?

         

Komentarze

  1. każde wykonanie jest inne. Nie ma dwóch takich samych zaśpiewanych piosenek nawet przez jednego artystę;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie takim stwierdzeniem zaczął się ten wpis. :P Własnie dlatego wolę wersje koncertowe od nagrań studyjnych. ;)

      Usuń
    2. tak bo wtedy widać i słychać emocje;D

      Usuń
  2. dla mnie najlepsze covery robią panowie z Manic Street Preachers, po mistrzowsku ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Lubie covery, zawsze wynajduję na YT różne perełki :)
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Covery są fajne. Czasem nawet przebijają oryginał :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Doda mnie zaskoczyła. Zawsze uważałam, że ma kawa porządnego głosu, tylko nie za bardzo umie go wykorzystać. W tej piosence pokazała na co ją stać... Szkoda, że wybrała inną drogę.
    Reszta coverów równie świetna.

    OdpowiedzUsuń
  6. Lubię cover, też ostatnio słuchałam ;) Moim ulubionym jest Bednarka ,,Dni, których nie znamy" - utwór Grechuty :)

    OdpowiedzUsuń
  7. W czasie koncertu mamy tak naprawdę możliwość poznania tej piosenki "bardziej". Bo wiadomo, że w studio można zmienić wiele rzeczy, a koncert to koncert :) Ja covery lubię mimo wszystko. Fajnie że "stara" piosenka znowu nabiera kolorów :)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Poradnik - Jak zdobyć autograf zagranicznej gwiazdy?

Rock Fest - relacja

Autografy – najczęściej zadawane pytania