Harry Potter kontra kościół

 Pijesz?               Nie.
                Palisz?               Nie.
                Narkomania      Nie.


A może Harry Potter?      Taaaaak, przeczytałem go całego!
Fragment kazania Księdza Piotra Natanka z 2011 roku
Harry Potter - Dobry czy zły - kościół, religia, wiara

Satanistyczna księga, ucząca praktyk okultystycznych, napisana niemal przez samego diabła. Wbrew pozorom mowa o tej samej powieści fantasty dla młodzieży, w której zaczytują się miliony na całym świecie. Czytają, że najważniejsza w życiu jest miłość, przyjaźń. Skąd tak rozbieżne interpretacje? Jakie właściwie zarzuty przedstawiają przeciwnicy cyklu?

Moja przygoda z Harrym Potterem rozpoczęła się, gdy miałam 5/6 lat, dorastałam wraz z kolejnymi książkami i ich ekranizacjami. W międzyczasie dowiedziałam się, że seria, którą tak lubię jest zdecydowanie krytykowana przez Kościół, co mocno mnie zdziwiło. Nie mogłam zrozumieć dlaczego jesteśmy zniechęcani do czytania książek, które mają takie przesłanie. W ostatnim czasie zagłębiłam się w zarzuty, które są stawiane tej serii i nie mogłam się powstrzymać, aby trochę z nimi nie polemizować.

Nie trzeba zresztą specjalnie interesować się Potterem, aby wiedzieć, że Kościół za nim nie przepada. Kiedy jednak zagłębimy się w temat okazuje się, że to tylko niektórzy księża i inne osoby związane z religią, wypowiadają się tak negatywnie. Nie pojawiła się bowiem żadna oficjalna opinia na temat książek J.K. Rowling ze strony Kościoła. Wbrew pozorom nie wpisano ich (jeszcze) na listę ksiąg zakazanych.

Od dawna chciałam zabrać się za ten post i odpowiedzieć na argumenty przeciwników, punktując ich zarzuty. Kiedy jednak zaczęłam zbierać materiały i wsłuchiwać się w głos oponentów, szybko okazało się, że są one mało merytoryczne, często nawet śmiesznie i trudno traktować je poważne. Z nimi także dziś się rozprawimy, zacznijmy jednak od najczęściej powtarzanych zarzutów.

Harry Potter kontra kościółMagia. To najbardziej oczywisty problem. Trudno z tym zresztą polemizować. Można powiedzieć, że książki J.K. Rowling są po prostu osadzone w magicznym świecie, gdzie czary są czymś tak powszechnym jak oddychanie. Biblia w oczywisty sposób zabrania uprawiania magii, o czym przypominają przeciwnicy Pottera. Czytelnicy serii chyba jednak nie będą próbowali powtórzyć wyczynów znanych z książek. Nawet jeżeli fani kupują, czy tworzą własne różdżki, to nie biegają po ulicach próbując rzucić na kogoś urok. To tylko gadżet, rekwizyt i zabawa. Nawet małe dzieci, które czytają te książki, czy oglądają ekranizacje, zdają sobie sprawę, że nie dzieje się to naprawdę. Czego sama mogę być idealnym przykładem, bo zetknęłam się z tą serią mając blisko pięć lat. Nie próbowałam jednak lewitować przedmiotów, przywoływać ich do siebie za pomocą magicznej mocy. Bo tak jak przytłaczająca większość czytelników tej serii, wiedziałam, że to fikcja.

Harry Potter nie jest przecież pierwszą książką, gdzie pojawia się magia. Gdzie leży więc problem? Że akcja dzieje się współcześnie? Że magią posługują się ludzie, a nie zwierzęta? Przecież to wszystko już było!

Osobiście zaryzykowałabym jednak stwierdzeniem, że magia w Potterze to tak naprawdę tylko dodatek. Ułatwia życie lub je komplikuje, ale bohaterowie tych książek zmierzają się z takimi samymi problemami jak my. Mamy przecież osieroconego chłopaka, znęcanie się w szkole, pierwsze zawody miłosne, widzimy co robi z ludźmi zazdrość, aż w końcu śledzimy wojnę i próbę obalenia tyrana. Tutaj magia w żaden sposób nie pomaga, tylko wszystko komplikuje.

Przede wszystkim jednak książki te pokazują, co w życiu jest najważniejsze – miłość i przyjaźń. Tutaj nie ma miejsca na magię. Jest ona kompletnie nieistotna. Czy to nie takie wartości chcielibyśmy wpajać, zwłaszcza młodemu, człowiekowi? 



Przez bardzo długi czas nie potrafiłam zrozumieć dlaczego Kościół tak krytykuje „Harry’ego Pottera” przecież te książki pokazują i promuję wartości bliskie chrześcijanom - dobro, poświecenie, rodzina, miłość. Pokazują także, co może się dziać, gdy nie ma ich w naszym życiu. Na tych wartościach opiera się cała historia.


Nie bez znaczenia jest także zachowanie matki Harry’ego, która oddała za niego życie, a później on zrobił dokładnie to samo. Oddał życie za swoich przyjaciół. I tutaj pojawia się największy zgrzyt. Krótko po premierze książki pojawiła się burza komentarzy o zmartwychwstaniu Harry’ego. Porównywanie do Jezusa i oddanie życia za innych ludzi.

Harry’emu mesjańskich zapędów nie brakuje, przez całą serię próbuje ratować komuś życie, często narażając swoje. Jednak do zmartwychwstanie trochę mu brakuje. On nie umarł i nie ożył, bo w ogóle nie umarł. Był na to gotowy, chciał umrzeć, ale śmiercionośne zaklęcie ponownie nie zadziałało. W ten sposób i on oddał swoje życie, ale przeżył, zginęła żyjąca w nim cząstka duszy Voldemorta.

Skoro jesteśmy już przy duszy, to skupmy się na zarzucie, jakoby w Potterze brakowało ideologii chrześcijańskiej. Czy oddzielenie duszy od ciała nie jest przypadkiem charakterystyczne dla tej religii?

Pomińmy sam pomysł rozdzielania duszy na części, ale przy opisie dementorów bardzo wyraźnie pokazane jest rozdzielenie duszy i ciała. Mamy nawet tego naoczny przykład, gdy dementor wysysa duszę Barty’emu Crouchowi. Dusza znika, a zostaje ciało. W naszym świecie, to oczywiście nie jest możliwe, ale przecież wierzymy w odwrotność tego zjawiska, że nasza dusza żyje po śmierci.


Kościelni przeciwnicy oponują, że w Potterze nie ma żadnej religii. Przemilczmy na chwilę fakt, że jest to po prostu nieprawda. Czy w każdej powieści musi występować jakaś religia? Czy to, że autorka nie opisuje, jakoby bohaterowie modlili się wieczorami, czy po prostu wierzą w Boga, oznacza, że tego nie robią? Czy fakt, że Rowling tylko raz, w całym cyklu, opisała kąpiel Harry’ego, oznacza, że przez całe 7 lat nasz bohater się nie mył? Czy fakt, że ani razu nie wspomina o Sylwestrze oznacza, że w Hogwarcie lata nie mijały?

Zostawmy to jednak. Oczywiście, że nie jest powiedziane wprost jakiego wyznania są bohaterowie. Ale to chyba dobrze? W końcu książki dzięki temu są uniwersalne. Błędem jest jednak myślenie, że w Harrym Potterze nie pojawiają się motywy religii chrześcijańskiej. 

Nie trzeba wnikliwie studiować wszystkich tomów, aby dostrzec obecność świąt Bożego Narodzenia. Jest to najbardziej widoczny symbol religii, obecny w każdym tomie. Wielokrotnie wspomniany jest dzień samego Bożego Narodzenia, ale także drugi dzień świąt, czy Wigilia, a także ferie bożonarodzeniowe.

Motywy chrześcijańskie w Harrym Potterze
Harry Potter - zarzuty, argumenty przeciwników - Religia, wiara
Harry Potter - wiara, religia, Bóg, a magia i czary - Dobry czy zły
Harry Potter - wiara, religia, Bóg, a magia i czary
Harry Potter - Boże Narodzenie - motywy religijne, motywy chrześcijańskie

Bohaterowie dają sobie prezenty, składają życzenia z okazji tych świąt, mówiąc nawet wprost Merry Christmas. Nie Happy Holidays, jak często obecnie w Stanach Zjednoczonych, aby nie urazić osób innych wyznań, ale właśnie Wesołych Świąt (Bożego Narodzenia). Co więcej, co roku Hogwart przystrojony jest na święta, pojawiają się choinki, czy przypadkiem jest fakt, że jest ich akurat 12? Książki Rowling pełne są symboli i alegorii, dlaczego tutaj nie chcemy ich odczytać?

Nie brakuje świątecznych uczt: śniadań, obiadów, czy samego balu bożonarodzeniowego. Kolejną niespodzianką może być fakt, że w książkach o magii śpiewane są kolędy. Śpiewa je na przykład Syriusz, śpiewają je nawet zaczarowane zbroje, pada nawet tytuł – Cicha noc. Mamy także bożonarodzeniową audycję w radiu. W szóstej części odnajdujemy też aniołka na szczycie choinki! Alarm! Anioł w satanistycznej księdze!

Harry Potter - Boże Narodzenie -anioł na choince -  motywy religijne, motywy chrześcijańskie

Przestańmy się jednak naigrywać, poza Świętami Bożego Narodzenia, mamy również Wielkanoc. Być może jestem niedoinformowana, ale to chyba chrześcijańskie święto. Tym bardziej tradycja związana z jajkami, które trójce przyjaciół przysłała mama jednego z nich.

Harry Potter - Wielkanoc

Kolejną ciekawostką jest Szpital Świętego Munga. Świętego. Z tego co udało mi się wyczytać, uznawanie kogoś za świętego jest charakterystyczne dla religii chrześcijańskiej. Wystarczyło odrobinkę pogrzebać i wujek Google podpowiedział, że Święty Mung, a tak naprawdę Kentigern o przydomku Mungo istniał naprawdę. Był biskupem, a po śmierci został patronem diecezji Glasgow. Znów nie wydaje się przypadkiem umieszczenie tej postaci w powieści, Rowling jest bowiem związana z tym regionem.

Motywy chrześcijańskie w Harrym Potterze

Warto zwrócić także uwagę na Syriusza - ojca chrzestnego Harry’ego. Tutaj dochodzimy już wprost do sakramentu chrztu, który musiał przyjąć główny bohater sagi.

Trudno więc powiedzieć, że w „Harrym Potterze” brakuje motywów religijnych, wprost chrześcijańskich. Nie popadajmy też w paranoję, to nie jest książka religijna. Jest absolutnie dla wszystkich.

Harry Potter - ojciec chrzestny - religia, wiara - książki J.K. Rowling

Mamy za sobą ogólne zarzuty, które często się powtarzają. Przejdźmy do prawdopodobnie najważniejszego głosu w tej dyskusji - płynącego aż z Watykanu. Jeszcze zanim Benedykt XVI został papieżem wypowiedział się na temat Pottera, komentując pewną publikację - Harry Potter - dobry czy zły? - autorstwa Gabriele Kuby.

W 2003 roku kardynał Joseph Ratzinger napisał: „Dziękuję bardzo za pouczającą książkę. Dobrze, że wyjaśnia pani sprawę Harry'ego Pottera, ponieważ jest to subtelne uwiedzenie, które oddziałuje niepostrzeżenie, a przez to głęboko, i rozkłada chrześcijaństwo w duszy człowieka, zanim mogło ono w ogóle wyrosnąć”.

Co zawiera więc ta książka? Sam opis publikacji mówi: Gabriele Kuby dowodzi, że w książkach o Harrym Potterze zło jest stale obecne - z narastającą z tomu na tom intensywnością - a jego obraz bardzo starannie fałszowany. Lektura tych książek powoduje, że znika w świadomości naturalna bariera chroniąca przed magią i innymi praktykami okultystycznymi, zarówno u poszczególnych czytelników, jak i w całym społeczeństwie. Harry Potter - dobry czy zły? jest precyzyjną analizą metod, za pomocą których ten proces się odbywa.

Muszę przyznać, że jestem trochę zawiedziona. Wydawało mi się, że Harry uczy rozróżniać dobro i zło, ale także nie oceniać kogoś po pozorach. Potter wielokrotnie oskarżał Snape’a, który dział na jego rzecz. Rowling na przykładach wielu bohaterów pokazuje, że nikt nie jest tylko dobry lub tylko zły. Pokazuje czytelnikowi, że świat nie jest czarno-biały, ale ma też odcienie szarości. Owszem, mami czytelnika, zwodzi jego podejrzenia, kieruje nimi, ale tak właśnie pisze się książki, zwłaszcza kryminały, gdzie mamy rozwiązać jakąś zagadkę. Podejrzewamy pewną osobę, a winny jest ktoś inny. Tutaj jest tak samo. To tylko książki. Rozrywka.

Wracając jeszcze na chwilę do Harry Potter - dobry czy zły – znalazła się tam lista 10 zarzutów przeciwko Potterowi. Przytoczę tylko najciekawsze, resztę możecie znaleźć tutaj.


10 argumentów przeciw Harry’emu Potterowi:

2. Hogwart, szkoła magii i czarodziejstwa, jest zamkniętym światem przemocy i grozy, przekleństw i uroków, ideologii rasistowskiej i ofiar krwi, obrzydliwości i opętania.

3. Harry Potter nie walczy ze złem. W każdym kolejnym tomie coraz bardziej staje się widoczne jego podobieństwo do Voldemorta, który jest uosobieniem zła. W tomie piątym Harry zostaje opętany przez Voldemorta, co prowadzi do zniszczenia jego osobowości.

4. Świat ludzi jest poniżany, świat czarodziejów i czarownic gloryfikowany.
Nie mogę się oprzeć, aby tego nie skomentować. Tutaj się zgodzę! W istocie tak jest - tak właśnie robi Voldemort! A jego przeciwnicy próbują temu zaradzić. Co więcej Dumbledore uczy tolerancji. Pokazuje, że nie tylko czarodzieje czystej krwi zasługują na zaufanie. Zatrudnia wilkołaka i półolbrzyma. Nikogo nie skreśla. Harry Potter, a wraz z nim inni czarodzieje walczą o wolność od tyrana, o równe traktowanie, nie czują się lepsi, tylko dlatego, że potrafią władać różdżką. Tak jak Voldemort.

6. Harry Potter nie jest nowoczesną baśnią. W baśni czarnoksiężnicy i czarownice są jednoznacznie złymi postaciami. Bohater uwalnia się z ich mocy przez doskonalenie się w cnotach. W Harrym Potterze nie ma nikogo, kto pragnie dobra.

7. Czytelnik jest konsekwentnie pozbawiany umiejętności odróżniania dobra od zła. Dokonuje się to przez emocjonalną manipulację i intelektualny zamęt.

Nie brakuje zaskakujących zwrotów akcji, okazuje się, że dobre postacie nas zawodzą. Ale czy w życiu nie jest tak samo? Pojawiają się też postacie, które wydawały się złe, a okazują się stać po dobrej stronie. Oczywiście nie są krystalicznie dobre, tego właśnie uczy swoich czytelników Jo, ludzie nie są czarno-biali, albo tylko źli, albo stuprocentowo dobrzy. Na nasz charakter składają się odcienie szarości, mamy dobre i złe cechy, w pewnych momentach zachowujemy się źle, a w innych dobrze. Czy to coś dziwnego?

10. Wiara w kochającego Boga jest wypierana przez natłok magicznych obrazów, dlatego szkolna indoktrynacja Harrym Potterem stanowi atak na wolność religijną. Powinno się odmawiać udziału w szkolnych imprezach potterowskich z powodów religijnych i ze względu na sumienie.

Brak narzucania określonych praktyk religijnych w książkach stanowi atak na wolność religijną?

Nie będę odnosić się po kolei do każdego z argumentów, odpowiedź na większość pojawiła się już w tym wpisie, jeśli jednak interesuje Was taka polemika, polecam ten artykuł.

Harry Potter - Dobry czy zły - kościół, religia, wiara

Już pierwszym sukcesom Pottera towarzyszyły krytyczne glosy ze strony Kościoła, a raczej osób z nim związanych. W 2001 roku w Pensylwanii spalono kilka egzemplarzy książki wraz z innymi „antychrześcijańskimi” materiałami. W Wielkiej Brytanii potępiono telewizję BBC, która podczas Świąt Bożego Narodzenia wyemitowała pierwszy film z serii, który zdaniem Kościoła niesie złe przesłanie. Nie brakowało także negatywnych głosów płynących z Polski, gliwicka diecezja skierowała pismo do szkół, w którym ostrzegała między innymi przed serią pióra J.K. Rowling, gdzie niebezpieczny świat magii jest przedstawiany jako dobry.

Z uśmiechem można wspomnieć księdza Natanka, ale dużo bardziej przygotowana do dyskusji zdaje się być autorka książek dla dzieci - Małgorzata Nawrocka - której wypowiedzi odbiły się sporym echem jakiś czas temu.



Zarzuca, że w Potterze nie ma Boga, nie ma religii, co dyskwalifikuje tę literaturę jako twórczość dla dzieci. Fakt, w tych książkach nie są narzucane konkretne praktyki religijne, nie chodzimy z bohaterami do Kościoła, ale czy to dyskwalifikuje tę sagę? Dzięki temu jest uniwersalna. Mogą się w niej zaczytywać chrześcijanie, hinduiści, buddyści, judaiści, muzułmanie, czy ludzie niewierzący.

Potrzebę takiego uniwersalizmu zdaje się dostrzegać sama Pani Nawrocka, w swojej innej wypowiedzi: literatura z racji definicji powinna być takim tworem uniwersalnym, który ponad czasem, ponad epoką przenosi pewne treści nie tylko pedagogiczne, ale wręcz moralne, kulturotwórcze.

Chyba jednak nazbyt pobieżnie przeczytała owe książki, bo nie odkryła wielu chrześcijańskich motywów, o których dziś już wspominałam. Dlaczego nie ma Kościoła, nieba? Bo to nie jest książka religijna, a fantastyczno-przygodowa! W innych powieściach również nie pojawiają się takie motywy, ale nikt nie robi im z tego powodu wyrzutu.

Wypowiedzi Pani Nawrockiej można posłuchać choćby tutaj, są to zarejestrowane wywiady i audycje dla Radia Maryja, pozwolę sobie przytoczyć kilka interesujących cytatów:

To jest książka o przyjaźni dwóch satanistów.

Kiedy skończyłam czytać pierwszy tom, pomyślałam: ta książka jest tak genialna, jakby ją sam diabeł napisał!

Jest czarodziej, bo książka jest o magii, która przecież istnieje naprawdę! Rowling wie, że magia istnieje, ale w swoich książkach udaje, że to tylko żart.

Moim zdaniem jest to książka inicjacyjna, to nie jest zwykła literatura, po której przełknięciu dziecko pójdzie dalej w świat.

Rowling bawi się swoimi czytelnikami, ale ta jej ironia nie budzi wcale rozbawienia, raczej przerażenie. Po lekturze jej książek jest dla mnie oczywiste, że osoba pisząca z takim znawstwem, tak cyzelująca wszelkie informacje na temat okultyzmu, magii i czarnoksiężników, jako postaci historycznych, z taką fascynacją bawiąca się terminami i symbolami magicznymi, jest niewątpliwie po inicjacji okultystycznej. Z lektury książki wynika, że autorka jest osobą uprawiającą to, o czym pisze, a na pewno duchowo bardzo mocno jest w tę materię zaangażowana.

Uważam, że to jest kolejny efekt choroby popromiennej po Rowling, bo ona tak wysoko wywindowała poziom negatywnych emocji, takiej złej adrenaliny, która musi się pojawić, przy odbiorze jakiegokolwiek bodźca medialnego dla dziecka, że to jest po prostu spirala samobójcza.

Bardzo przepraszam, ale takie słowa rzucają cień na osobę, która je wypowiada. Nawet gdyby zaprezentowała rzeczowe argumenty, trudno traktować je poważnie.

Dlaczego kościół nie lubi książek Harry Potter

Ze strony Kościoła pojawiają się także ciepłe słowa w kierunku Pottera. Muszę przyznać, że sama lubię „testować” księży, gdy mam ku temu sposobność, pytając ich o zdanie na temat serii Harry Potter. Jeszcze żaden wprost jej nie skrytykował, padały raczej neutralne opinie. Ich słowa często przypominały te, które opublikowano w najlepiej sprzedającym się, włoskim tygodniku katolickim. Gdzie napisano: Nie ma w nich nic demonicznego. Oczywiście nie znaczy to, że chrześcijanie nie powinni krytykować niektórych aspektów Harry’ego Pottera, czy choćby pomagać swoim dzieciom w sposób krytyczny czytać tę książkę. Ale jest dużym błędem wszczynanie alarmu w sprawie jej rzekomych powiązań z okultyzmem czy satanizmem.

Wróćmy jednak do ogólnych rozważań. Sama zetknęłam się z Potterem, gdy byłam bardzo mała, ale potrafiłam odróżnić fikcję od rzeczywistości. Nie wszystkie dzieci muszą mieć taką umiejętność, zwłaszcza tak wcześnie. Sama Rowling zaznaczała jednak, że Harry Potter to książki dla nastoletnich dzieci. Zakładała, że po Kamień Filozoficzny sięgną dzieci w wieku około 11 lat, czy starsze i będą rosły wraz z każdym kolejnym tomem, tak jak jej bohaterowie. Z tomu na tom, książki robią się mroczniejsze, są pisane innym językiem. Jednak współcześnie dzieci spotykają się ze znacznie bardziej brutalnymi obrazami już jako kilkulatkowie. A sceny grozy z Pottera nie robią na nich wrażenia.

Nie możemy także zapominać o wartościach, które przewijają się przez wszystkie siedem tomów. Przyjaźń, miłość, odwaga, lojalność, poświęcenie. W książce nie brakuje cierpienia, ale zawsze w słusznej sprawie. Książki uczą nas tolerancji, nie oceniania powierzchownie, a nawet dawania drugiej szansy. Uczą nas także obrony i pomocy słabszym, zdrowej rywalizacji. Potępiają dyskryminację, pychę, kłamstwo, wykorzystywania swojej pozycji, mamy nawet medialne manipulacje, tak dobrze znane nam z dzisiejszych telewizorów.

Książki Rowling pełne są aluzji do naszego, współczesnego świata, ale także wydarzeń z przeszłości. Pod magicznym płaszczem pokazują nasze, ludzkie słabości i przywary.

Dlaczego niektórzy księża i inne mocno wierzące osoby skupiają się na tym co złe? Dlaczego nie zachęcają do tłumaczenia dzieciom jak powinno konsumować się takie książki? Dlaczego całkowicie pomijają zalety serii, których jest naprawdę sporo. Zamiast tylko krytykować, można byłoby poznać i zachęcać do ostrożnego, mądrego czytania.

Co o tym sądzicie? Przedstawiciele Kościoła mają rację? Jakie jest Wasze zdanie?



Ogłoszenie parafialne!
 Stałych czytelników mogłoby to zaskoczyć, dlatego chcę wyjaśnić, że na blogu pojawiły się reklamy.

Dlaczego zdecydowałam się na taki krok? Strona została przeniesiona na własną domenę, co wiąże się z kosztami. Chciałabym, choć w minimalnym stopniu, je zneutralizować. Oczywiście realizowanie prezentowanych tutaj treści również kosztuje, ale nie marzę nawet o takich wynikach. Jeśli do końca roku udałoby się uzbierać dziesięć złotych, to byłby duży sukces!

Dlatego jeśli podobają się Wam prezentowane tutaj materiały, a używacie Adblocka, chciałabym zachęcić do wyłączenia go na tej stronie - dodania bloga do wyjątków.

Reklamy to małe banery wtopione w tekst, wyświetlane między jego akapitami. Chciałam, aby w żaden sposób nie przeszkadzały w odbiorze strony i wydaje mi się, że to się udało. Są to reklamy od Google, powinny więc być dopasowane do Waszych preferencji. Oczywiście twórca nie zarabia za sam fakt umieszczenia reklam, ale dopiero kiedy ktoś w nie klinie, ale sama możliwość pojawienia się reklamy, to szansa, że jej treść Was zainteresuje. :)

Źródła:

Komentarze

  1. Nie chciałabym uderzać w żadną ze stron, ale te zarzuty, że Harry Potter to zło wcielone są moim zdaniem powierzchowne i śmieszne. Brak w nich chyba zagłębienia w treść. Sama jestem chrześcijanką i równocześnie fanką magicznego Pottera. Poznałam go, gdy byłam dzieckiem, a jednak nie wpłynęło to negatywnie na moją wiarę. Miałam czas, że stale gadałam o listach z Hogwartu, byłam zajęta tworzeniem własnych różdżek i studiowaniu zaklęć. A jednak, nadal chodzę do kościoła! Szok, prawda? A co, Mickiewiczowi nie zdarzało się złowierzyć przeciw Bogu? I nadal czytamy go na lekcjach. Jeśli chodzi o Pottera, książka niesie sporo ważnych wartości, a jej największym, według mnie, fenomenem jest to, że skłoniła wiele dzieci do czytania.

    OdpowiedzUsuń
  2. Jestem osobą wierzącą, praktykującą, ale też wielką fanką Harry'ego Potter od wieeeeelu już lat. Moim zdaniem temat jest strasznie rozdmuchany. Jest wiele książek, które niektórzy przedstawiciele kościoła uważają za "złe". Jest wiele książek, które inni uważają za złe. Jako, że negowanie kościoła jest w tej chwili tak popularne, to ten aspekt został powielony już tyle razy, że głowa mała. A co ciekawe! Mimo, iż jestem po szkole katolickiej, nie spotkałam się tam z ani jedną negatywną opinią na temat Harry'ego. Spotkałam się z nią natomiast w podstawówce u mojej polonistki, która bynajmniej nie używała do tego podkładki religijnej. Każdy medal ma 2 strony. jak coś/ktoś odnosi tak ogromny sukces, to oczywistym jest, że pojawi się sprzeciw, hejt, negowanie, fani i antyfani. Niesamowicie denerwuje mnie natomiast ten najazd na kościół za negowanie Pottera. Dla mnie ta cała akcja jest tak śmieszna... a zgodna z prawdą tak bardzo jak ja i moja kariera baletnicy. Tak, dobrze się domyślacie, w życiu nawet baletu nie widziałam na żywo :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest wiele aspektów, za które można byłoby krytykować kościół, ale niechęć do Pottera z pewnością nie jest zbyt ważnym punktem w takiej dyskusji. A w tym wpisie starałam się pokazać, że to nie kościół krytykuje serię, ale poszczególne jednostki z nim związane, czy po prostu osoby wierzące.

      Jednak co jakiś czas pojawiają się nowe argumenty, krytyka, czy apele o nie czytanie tych książek. Próbowałam znaleźć jakieś konkretne zarzuty - to nie było już takie proste. Z drugiej strony, nigdzie nie znalazłam artykułu, gdzie ktoś zebrałby wszystkie "problemy" i jakoś na nie odpowiedział. W miarę swoich skromnych możliwości chciałam podjąć się tego tematu. Właściwie zbierałam się do tego wpisu parę lat, ale chyba trochę się bałam. :P

      Muszę też przyznać, że jedna z moich polonistek również nie lubiła Pottera. Prawdopodobnie uważała, że jest przereklamowany, ale przede wszystkim mało wartościowy. W prawie wszystkich wypracowaniach zamieszczałam więc przykłady z tych książek i próbowałam wykazać, że jest zupełnie odwrotnie. Chyba się udało! I tak samo można byłoby postępować także z osobami, które powołują się na względy religijne, ale te zwykle nie chcą słuchać/rozmawiać. :D

      Usuń
  3. Po tym nasunęło mi się dziwne skojarzenie: z Voldemortem jest jak z Hitlerem 😄 chociaż... poglądy podobne. A nasz rodak, papież Jan Paweł II stwierdził, że książki pomagają zrozumieć różnice między dobrem a złem. Może ukazują więcej prawd niż się wydaje i dlatego właśnie kościół je krytykuje? Może to przez ich sławę?
    ostatnio czytałam książkę o demonach, wiedzmach i innych istotach oraz sprawach bardziej związanych z piekłem. znalazłam ją przypadkiem, wcześniej nic o niej nie słyszałam, chyba nawet na podstawie tej książki nie powstał żaden film, jednak nie znalazłam też komentarzy o szkodliwości książki. Czy to przez brak tak wielkiej popularności jak H.P.?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wydaje mi się, że tak, że właśnie tutaj tkwi problem.
      A jeśli chodzi o porównanie Voldemorta do Hitlera, to mi również się nasuwa, nawet dość często. Zwłaszcza w ostatnim tomie. Segregowanie ludzi ze względu na pochodzenie, chęć dominacji nad nimi, a najlepiej ich wymordowanie. A przecież w tych książkach śledzimy walkę z takimi zachowaniami i myśleniem.

      Dziękuję za komentarz i pozdrawiam! :)

      Usuń
  4. Za błędy przepraszam. Jestem już trochę zmęczona

    OdpowiedzUsuń
  5. Jestem ogromną fanką Harry'ego Pottera, więc będę broniła tej serii. Poczynania Kościoła i jego poglądy na różne tematy są dla mnie niezrozumiałe. Jednym z tych aspektów jest ta cała afera z ekranizacją i samą książką Rowling.
    A już zupełnie nie rozumiem tego, że świat magiczny, przedstawiony w lekturze, jest dla Kościoła czymś nagannym... Przecież to jest fantastyka! A ten gatunek ma to do siebie, że przedstawia, jak sama nazwa wskazuje, fantastyczne sytuacje, bohaterów czy stworzenia. Chyba każdy kto sięga po taką książkę zdaje sobie sprawę z tego, że nie jest to literatura faktu...
    A kiedy czytam wypowiedzi mówiące o nawiązaniu do zmartwychwstania to mam wrażenie, że osoba wypowiadająca się nie zapoznała się dobrze z treścią książki (albo chociaż z filmem).

    OdpowiedzUsuń
  6. Powiem szczerze, że aż wstyd się przyznać... Książki nie przeczytałam, ani nawet nie obejrzałam ani jednej części filmu. Ale napisałaś bardzo ciekawą recenzję! Aż chyba muszę zadrobić i w końcu przeczytać
    https://dreamerworldfototravel.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  7. och, cóż ja mogę Ci powiedzieć. Jestem osobą wierzącą i książek o Harrym nie czytałam. Chociaż nie wiem, czy spójnik "i" jest tu na miejscu. Nie czytałam ich jedynie dlatego, że nie jest to typ literatury który lubię. Zaczytuję się w ukochanych kryminałach, wertuję książki psychologiczne, a z fantastyki kocham Sapkowskiego. I może ze mną również jest coś nie tak, bo przecież kryminały zwykle wybieram te najbardziej krwawe i brutalne, a na moich półkach roi się od biografii seryjnych zabójców (i zabójczyń również, a jakże!). Zło ewidentnie jest tam obecne i to bez wątpienia. Ale nie dam sobie wmówić, że ze mną jest coś nie tak i choćby pod karą ekskomuniki Kościół ich zakazał nie zrezygnowałabym z tego, co lubię i co za słuszne uważam. I to samo polecam fanom Harrego. Z całym szacunek do Kościoła (naprawdę jestem osobą wierzącą :P ), ale argumenty są niezwykle słabe i jak zawsze dominuje tu klasyczne szukanie dziury w całym. Myślę, że osoby duchowne powinny skupić się nad złem, które bytuje wokół nich i samej instytucji, a nie doszukiwać się go w książce.

    OdpowiedzUsuń
  8. A ja nie jestem wierząca, na pewno nie jestem chrześcijanką i nie rozumiem tego. Harry Potter to fikcja, więc nie wiem czemu Kościół się burzy

    OdpowiedzUsuń
  9. Fikcja literacka jest fikcją literacką,a takie instytucje jak Kościół nie powinny się do tego mieszać ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Nie czuję potrzeby dopowiadania niczego, bo zgadzam się w stu procentach. Polać tej Pani! ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Książka to książka, ma swój gatunek, a nie namawia do niczego. Po to są różne gatunki, żeby rozwijać naszą wyobraźnię i nie mieszałabym w to w ogóle religii, wyznań.


    Pozdrawiam, Tak Po Prostu BLOG :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Muszę przyznać, że od samego początku byłem przekonany, że argumenty KK nie mają sensu, a Ty jak najbardziej utwierdziłaś mnie w tym przekonaniu. Wręcz zmiotłaś ich tym artykułem i jestem Ci za niego bardzo wdzięczny! W sumie też naszła mnie taka refleksja w międzyczasie, że Wielka Brytania to kraj, gdzie dominującą religią jest anglikanizm. Jest to odłam chrześcijaństwa znacznie bardziej świecki i mniej radykalny niż katolicyzm i to zapewne również miało zasadnicze znaczenie. Osobiście jestem zdania, że bohaterowie książki są wyznawcami kościoła anglikańskiego. Może nie jakimiś żarliwymi, ale w tym kraju po prostu tego nie ma, ludzie nie chodzą tam do kościoła tak powszechnie jak w Polsce...
    Starałem się hamować i nie hejtować za bardzo KK, bo mam do tego skłonnnności xD
    Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Początkowo chciałam poruszyć tę kwestię we wpisie, ale zaczęłam sprawdzać informacje i już Wikipedia mnie zaskoczyła. Anglikanizm i katolicyzm są bowiem niemal na tym samym poziomie. https://pl.wikipedia.org/wiki/Religia_w_Wielkiej_Brytanii

      Właściwie zgadzam się z Tobą, ale równie dobrze Harry mógłby być katolikiem. Reszta zgadza się z moimi wyobrażeniami. :P

      Dziękuję za komentarz i pozdrawiam! :)

      Usuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Poradnik - Jak zdobyć autograf zagranicznej gwiazdy?

#wspominki: Magda M.

Noworoczny autograf - David Tennant