Matura nadchodzi

Jestem przedstawicielką nowej reformy programowej. Co to oznacza? W skrócie: kupowanie nowych książek przez sześć lat (gimnazjum i liceum), chaos, brak informacji, nowy egzamin gimnazjalny, projekt edukacyjny, nowa matura. Chaos.

Nie jestem w stanie zrozumieć, jak można wprowadzać nową podstawę programową, eksperymentując na żywych ludziach, kiedy nie mamy jeszcze pomysłu na to, jak ta reforma ma dokładnie wyglądać?

Projekt edukacyjny, który w każdej szkole wyglądał inaczej, którym straszono mój rocznik przez całą drugą klasę: będzie wpisany na świadectwie! Mieliśmy się więc starać, a cała realizacja projektu zajmowała blisko  pół roku: zbieranie informacji, sonda uliczna, robienie wystawy zdjęć, wywiad.  Na koniec cały projekt prezentowany był przed specjalną komisją, która oceniała go pod różnymi względami na punkty.  W innej szkole była to zwykła prezentacja na lekcji, na ocenę. Jak to się skończyło? Na świadectwie pojawiała się informacja, że projekt edukacyjny został zaliczony. 

Ale to tylko wierzchołek góry lodowej: nowe podręczniki. Pomijam to, że przez 6 lat muszę kupować nowe, udoskonalone i odmienione książki. W większości te rewolucyjne zmiany to odpowiedni napis na okładce – zgodne z nową reformą – i zmiana szaty granicznej, czy kolejności kilku stron. Ciekawie zrobiło się, gdy musiałam zakupić kolejną książkę do pewnego przedmiotu, ale nie było jej w księgarniach, ponieważ nie została jeszcze wydrukowana przez wydawnictwo.

Najciekawsze smaczki nowej reformy jednak dopiero przede mną.  W tym roku piszę maturę i choć większość osób, które od dawna mają ją za sobą, uważają, że to nic takiego, „Za moich czasów to była matura”,  a studenci wciąż powtarzają: „Zobaczysz, co to sesja!” to jednak trzeba ją zdać i to możliwie jak najlepiej. Najśmieszniejsze jest to, że nauczyciele realizując nową podstawę nie wiedzieli jak powinni nas uczyć, na co zwracać szczególną uwagę, ponieważ nie było jeszcze wytycznych co do nowej matury, typów zadań czy ich oceny.  Wraca stara, „dobra” ustna matura z języka polskiego. Gdzie po wylosowaniu jednego pytania mogę nie zdać całej matury. 

Jako osoba, która pod koniec podstawówki miała możliwie jak najlepsze stopnie, a moim, niespełnionym niestety, marzeniem była średnia 6.0 ciężko jest mi się pogodzić z moimi obecnymi ocenami. Wychodzę jednak z założenia, że w liceum nie ma sensu marnować czasu nad nauką przedmiotów, których nie będziemy zdawać na maturze. 

Do dziś nie wiem wszystkiego na temat mojego egzaminu dojrzałości, zapisując się do szkoły nie do końca wiedziałam jak będą wyglądały moje fakultety, a wybierając rozszerzenia, nie wiedziałam jakie wymagania będą miały uczelnie, te informacje pojawiły się bowiem dopiero przed wakacjami.

Choć moja opinia nic nie znaczy  i tak pozwolę sobie ją zaprezentować.  Z nową reformą w każdej szkole radzą sobie w inny sposób.  W moim liceum, jeszcze przed ostatecznym złożeniem wniosków o przyjęcie, powiedziano, że rozszerzenia, które potem będziemy zdawać na maturze będziemy musieli wybrać na początku drugiej klasy. Zaletą tej reformy miał być fakt, że nieważne w klasie o jakim profilu będziemy się uczyć, będziemy mogli wybrać dowolne rozszerzenie. Np. osoba na kierunku humanistycznym może uczyć się fizyki na poziomie rozszerzonym. Miało to wyglądać trochę „po amerykańsku”, gdzie każdy rozszerzony przedmiot to nowa klasa. Tak się jednak nie stało, a ta idea umarła śmiercią naturalną. Moja klasa otrzymała 2 obowiązkowe fakultety, a trzeci mogliśmy wybrać spośród trzech przedmiotów. Wbrew wcześniejszym zapowiedziom wyboru musieliśmy dokonać już pod koniec pierwszego semestru pierwszej klasy. Co wydaje mi się okropnie głupim pomysłem. Jak osoba mająca 15/16 lat może decydować o wyborze rozszerzeń, które rzutują na jej maturę, która otwiera bądź blokuje drzwi na wymarzone studia i decyduje o jej przyszłym życiu? Warto również zaznaczyć, że w przypadku nowej reformy  nie możemy w dowolnym momencie zmienić zdania i zmienić rozszerzeń w trzeciej klasie. Są osoby, które od dziecka wiedzą, co chcą robić w życiu, są jednak i takie, które nie mają pojęcia czym mogłyby się zająć. Teoretycznie najlepiej byłoby, gdyby nasza praca była jednocześnie naszą pasją, ale co jeżeli nie potrafimy odnaleźć swojego hobby? Przecież szkoła nie pomaga rozwijać nam naszych zainteresowań, w najlepszym wypadku w tym nie przeszkadza. Jak więc można zmuszać osobę w wieku 15 lat, która powiedzmy sobie szczerze: nie jest zbyt dojrzała do podejmowania decyzji, które będą rzutować na całe jej życie? 

Wiem, że ten temat raczej Was nie interesuje, gdyż większość z Was maturę ma już za sobą, albo długo jeszcze ten temat nie będzie Was dotyczył. Jednak moje zdenerwowanie musiało gdzieś znaleźć ujście. 

Ktoś z Was zdaje w tym roku maturę? Jak podoba Wam się jej odmieniona forma? :)

Komentarze

  1. Ja akurat dopiero w tym roku decyduję o wyborze szkoły średniej, lecz moja koleżanka pisze wkrótce matury i zastanawiam się, jak się jej to uda. Czasami wydaje mi się, że bardziej pochłaniają ją zajęcia pozaszkolne aniżeli jakiekolwiek lepsze przygotowania z biologii czy chemii, skoro chce iść na medycynę. Chyba jest bardzo zdolnym człowiekiem, skoro nadal utrzymuje się na wysokim poziomie, a większość czasu spędza intensywnie poza domem.
    Współczuje bycia tym pechowym rocznikiem. Wydatki są jedną wielką masakrą i do tego dochodzi pewne obciążenie psychiczne...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja niestety również więcej czasu przeznaczałam na zajęcia pozaszkolne, a każde dłuższe spotkanie z książką kończyło moją drzemką, ale parę dni temu uświadomiłam sobie, że do zakończenia roku szkolnego został niecały miesiąc, co całkowicie mnie przeraziło. :(

      Usuń
  2. Też zdaję w tym roku maturę i mam podobną opinię do Twojej.. Też musieliśmy wybierać rozszerzenia w 1 klasie. No i warto zauważyć, że to wcale nie wygląda tak pięknie 'bierz co chcesz'. Był do wyboru blok 'naukowy' biologia, chemia etc i humanistyczny. No i oczywiście matma, ale jej nikt w mojej klasie nie brał pod uwagę. Kilka osób chciało biologię i historię i upsss. Musieliśmy się z nimi pożegnać, a powitać kilka osób z zupełnie innej klasy. Ale pomijając ten fakt. Mam rozszerzony WOS. Na początku roku pojawiła się informacja, że trzeba do matury znać całą (!) konstytucję na pamięć. Nauczycielka nie wiedziała czy się śmiać czy płakać. No ale potem o tej cudownej idei ucichło. Jednak nadal nie było żadnych wytycznych. Nikt tak na prawdę nie wiedział, czego uczyć, żeby uczniowie jakoś zdali tą maturę. Polski ustny to już w ogóle kompletna parodia. Nie rozumiem koncepcji 2 uczniów jednocześnie w sali. Okej, może chcą szybciej i szybciej. Ale czyim kosztem? Oczywiście, że naszym.
    Całą tą reformę uważam za jedną, wielką porażkę. Z moich 3 rozszerzeń, na maturze zdaję jedno - bo muszę + angielski z którego realizuję podstawę. Tak, moje plany mogły się zmienić od 1 klasy (co za zaskoczenie) No i oprócz uczenia się ang. na własną rękę, z pozostałych rozszerzeń muszę pisać wszystkie sprawdziany powtórkowe do matury, tym samym sypią mi się oceny z wszystkich przedmiotów. Chyba nikt nie wyrabia z bieżącym materiałem, a co dopiero mówić o powtórkach? Z polskiego wypadałoby znać wiele motywów, poglądów filozoficznych no i oczywiście kilka wierszy każdego 'obowiązkowego' poety. Niech doba ma 72 godziny, to może zdążę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeżeli chodzi ustny egzaminu z języka polskiego, o tym jak to ma wyglądać dowiedziałam się na początku trzeciej klasy. A to i tak nie były wszystkie informacje. Matura ma obejmować również materiał z gimnazjum, co również nie było powiedziane na początku. Po co w takim razie w ogóle był egzamin gimnazjalny?

      Kiedy moja mam zdawała maturę też losowała pytania, a w klasie znajdowały się jednocześnie 2 osoby. Tylko, że były to trzy pytania, a my otrzymujemy jedno i możemy nie zdać całej matury. Ach, znów się uniosłam.

      72 godzinnych dób i powodzenia na maturze! :)

      Usuń
    2. Tak naprawdę to matura ustna z języka polskiego to będzie to loteria. albo ktoś ma szczęście albo niestety go nie ma i wylosuje na pytanie, które nie wiadomo skąd się wzięło ...

      Usuń
  3. Zdawałam maturę 2 lata temu. Oczywiście na "starych zasadach". Posiadam znajomych w tym wieku gdzie w przyszłym roku czeka ich nowa ustna z polskiego, stąd orientuję się w temacie. Śmieszne jest to, że w tym wypadku szczęście i to czy aby nie opuściło się konkretnej lekcji czy tematu w tych zagadnieniach do nauki ma decydować o Waszym zdaniu bądz nie. Co do całej nowej oprawy programowej w postaci książek - to jest dopiero zabawne. Jak szczurki w laboratorium, a może się przyjmie, a może przejdzie, a niech wydają kasę na nowe książki gdzie na wyprawkę pójdzie kolejne 4 stówy, a w między czasie w ciągu roku będziemy podrzucać nauczycielom nowe wymagania i MOŻE to coś zmieni i zadziała. Znam tę dezorientację i szukanie drogi, która może i na poziomie podstawówki była jasna dla każdego. Marzenia typu - O, zostanę archeologiem, lubię kamienie, dinozaury itp. - , -O lubię dzieci, chcę z nimi pracować uczyć je, to jest coś naprawdę fajnego-, -A może zostanę psychologiem, weterynarzem, lotnikiem, i tak dalej.- To było proste. Ludzie w wieku lat 16 nie są w stanie w większości oczywiście wybrać swojej drogi (znam osoby, które wiedziały czego chcą od gimnazjum i trzymają się tego dalej,ale to nie znaczy, że system edukacyjny ma się skupiać tylko na nich). W tym wieku gdzie większość czasu spędzamy w szkole nie jesteśmy w stanie zorientować się w tym co tak naprawdę moglibyśmy robić w życiu. To trudne, skomplikowane. Wszyscy mówią to ważna decyzja - warunkuje o tym co możesz robić w przyszłości, dlatego ja przykładowo bałam się tego. Nie matury, ale tego co potem.(?) Wiele osób idących do technikum o danym profilu robi to przez pryzmat swoich dziecięcych marzeń czy zainteresowań, a często nie pracują w swoim zawodzie. System edukacji powinien przewidywać jakieś ulgi dla roczników, które jako pierwsze, drugie czy trzecie miały wdrażane nowy program. Ja sama byłam rocznikiem który nigdy nie przykładał uwagi do matematyki, w gimnazjum to były lekcje, byleby przesiedzieć te 45 min, nauczyciele nie zwracali na to uwagi, a tu nagle liceum mówi - Obowiązkowa matura z matematyki- i ogarnij tych wszystkich ludzi z brakami od gimnazjum, z brakiem systematyczności, z problemami. I większość niestety ale uwaliła właśnie na matmie. A ja ze średnią 4,3 i proponowaną oceną dobry z matematyki zdałam ją na 42%. Brawo. Genialnie.

    NIe chcę Cię demotywować w żaden sposób. Napisałam tylko jakieś swoje przemyślenia i wierzę, że dacie radę - nie możemy dać się temu systemowi złamać :)
    Powodzenia c;

    Rocznik 93
    Chciałam zostać archeologiem-psychologiem-przedszkolanką i jestem typową humanistką z masą różnorodnych zainteresowań, wybujałą wyobraznią, energią 15latki :D
    Ukończone gimnazjum klasa artystyczna
    Liceum o profilu administracyjno-ekonomicznym
    aktualnie szkoła zaoczna profil florysta/dekorator wnętrz
    A pracuję w agencji interaktywnej jako copywriter/grafik - co jest spełnieniem moich marzeń :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję Ci za ten komentarz. Szczerze mówiąc, zdecydowanie mnie pocieszyłaś. :D

      Już pod koniec podstawówki wiedziałam jaki kierunek chcę studiować, ale i tak może okazać się, że wcale mi nie odpowiada. Bardzo chciałabym, aby szkoła dawała nam więcej praktycznych umiejętności, ale to raczej marzenie ściętej głowy.

      Nie wiedziałam, że wprowadzenie obowiązkowej matematyki odbyło się w taki sposób. Przy tym moja matura ustna z polskiego wydaje się niewinnym żartem CKE.

      Raz jeszcze dziękuje i życzę wielu sukcesów w pracy! :)

      Usuń
    2. Ważne żeby dążyć do czegoś co się lubi robić i sprawia Ci to przyjemność. Jeśli się coś nie udaje teraz, uda się chwilę pózniej właśnie dlatego, że tego chcesz. Nie ma co się przejmować tą całą anarchią, która panuje przez tych z góry w szkolnictwie.

      Co do kierunku edukacji - wiesz chyba jak to jest w życiu, możesz skończyć najlepszą szkołę, o świetnej renomie ogólnopolskiej, a gdy przyjdzie co do czego może, nie musi, ale może się okazać, że jednak to nie to co Cię kręci, jednak niczego praktycznego Ci to nie dało. Ważne jest żeby próbować, poznawać i iść za tym głosem, który mówi -to może być to, to mi pomoże, da satysfakcję, coś praktycznego.

      Niestety z tą matematyką to był pogrom. Nie sądziliśmy, że to będzie tak wyglądać.

      Nie ma za co i dziękuję Ci bardzo! :) Życzę Ci mniejszej ilości zmartwień co do właśnie matury i większej pewności siebie c;

      Usuń
  4. Jestem rocznikiem 98, szczerze Ci współczuję, ale jak dla mnie ta cała reforma to też głupota. Pewnie do czasu aż ja będę zdawać maturę zdążą coś jeszcze pozmieniać... Ja jestem na humanie w szkole nastawionej na ścisłowców, n-le nas olewają... Przy rekrutacji mogłam wybrać rozszerzony j. obcy, chciałam niemiecki (chcę studiować germanistykę) i potem okazało się, że jednak do wyboru mam tylko angielski i wyszło tak, że przygotowuję się do matury z niemca prywatnie, z nauczycielem za którego płacę grube pieniądze...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Słyszałam już o podobnych sytuacjach. Przygotować się samemu do matury z języka obcego nie jest łatwo, ale samemu opanować cały materiał na matematykę rozszerzoną czy fizykę? Dla mnie największym problemem jest to, że nie mogę spokojnie się uczyć i powtarzać, bo zwyczajnie nie mam na to czasu. Kolejne sprawdziany, zwłaszcza te z przedmiotów, z których nie zdaję matury pochłaniają masę mojego czasu.

      Też jestem w szkole nastawionej na kierunki ścisłe, a "humany" to zło konieczne. :)

      Pozdrawiam

      Usuń
  5. Mnie matura czeka w przyszłym roku. Całe życie miałam największy problem z ustnymi wypowiedziami - czy to wiersz na pamięć, czy referat z danego przedmiotu, czy chociażby zgłoszenie się do odpowiedzi na lekcji. I nie chodziło o to, że czegoś nie umiem, bo zawsze byłam perfekcyjnie wyuczona, tylko jako osoba nieśmiała bardzo się stresowałam i nie raz zapominałam wszystkiego. Także kiedy pierwszy raz usłyszałam o ustnych maturach byłam przerażona. Kiedy usłyszałam o nowej podstawie programowej zaczęłam panikować. Jedno pytanie może zaważyć o losach całej matury. I to ustne pytanie. Nadal nie wiem, jak ja do tego podejdę.
    Należę do sporej grupy osób, która nadal nie ma pojęcia, co chce studiować, a rozszerzenie wybrała na początku pierwszej klasy. O zmianie profilu oczywiście nie ma mowy. No tak, polski system edukacji.
    Mój brat jest pierwszym rocznikiem nowej podstawy w podstawówce. Całe sześć lat (teraz jest w ostatniej klasie), podobnie jak w Twojej sytuacji, rodzice byli zmuszeni do kupowania nowych podręczników, które często we wrześniu nie były jeszcze wydrukowane, zawierały masę błędów itp. W tą środę pisze egzamin szóstoklasisty. Jest to prima aprilis, więc niewiadomo, czy komisja naprawdę nie zrobi jakiegoś żartu. Jednego dnia piszą część humanistyczną, po godzinnej przerwie matematyczną i po jeszcze godzinnej przerwie angielski. Wiem, że mało kogokolwiek to obchodzi, post jest o maturze, ale dla 12-letnich dzieci jest to naprawdę wykańczające, próbne testy były masakrą.
    Rozpisałam się, wybacz, ale musiałam. :D
    Powodzenia na maturze, dużo czasu i spokojnych świąt! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety też mam problem z wypowiedziami ustnymi. Mówię dość szybko, ale gdy się denerwuję jest już naprawdę źle.

      Jeśli chodzi o test na koniec podstawówki: bardzo się tym stresowałam. A to był tylko jeden egzamin. Podobnie jest jeśli chodzi o egzamin gimnazjalny - to jest aż sześć egzaminów. Czy to naprawdę jest konieczne? Moje zdanie nic nie znaczy, ale cały system sprawdzania wiedzy i edukacji idzie w bardzo dziwnym kierunku.

      Dziękuje i życzę udanych Świąt! :)

      Usuń
  6. Czyli jesteśmy w tym samym wieku... Powiem Ci, że u mnie projekt edukacyjny to było wiele hałasu o nic. Całą pierwszą i drugą klasę straszyli, że to taka mała praca magisterska, a w trzeciej przydzielili każdej klasie kraj i klasa miała wspólnie przygotować coś o tym kraju, przygotować tradycyjne potrawy, muzykę, stroje, ciekawostki historyczne, itp. Na koniec wybieraliśmy klasę, którą chcieliśmy zaprosić na nasz projekt. Ostatecznie fajnie to wyszło i szczerze nie zajęło aż tak dużo pracy ani stresu, jak wszyscy mówili.

    Nowe podręczniki przez 6 lat to moja zmora. Gdyby chociaż nauczyciele korzystali z tego... Moja polonistka na przykład kazała kupić i wstawia jedynki, jeśli ktoś na lekcje nie weźmie, ale kseruje nam stary podręcznik, bo nowy jej się nie podoba. Gdzie tu mózg, ja się pytam?

    Przynajmniej z rozszerzeniami moja szkoła dobrze stoi, bo możesz sobie rozszerzać co tylko zechcesz, na przykład historię i fizykę chociażby, a ze swoją klasą masz tylko przedmioty typu religia, itp. Możesz też wybrać grupę na wf, co w teorii miało oznaczać, co chcesz robić, ale sprowadziło się do tego, z kim chcesz być na wf, bo i tak wszystkie grupy robią to samo, czyli nic w gruncie rzeczy. I tak bez sensu to wszystko, bo we współpracującej z nami szkole wcale nie mają klas, tylko właśnie wybierają sobie przedmioty, które chcą rozszerzać, a te obowiązkowe typu matematyka mają w dziesięcioosobowych grupach. Rolę wychowawcy spełnia w tym przypadku mentor (czy jakoś tak, dziwaczna nazwa jakaś), którego uczeń sam sobie wybiera i moim zdaniem ten pomysł jest świetny. Tym bardziej, że moja klasa jest humanistyczna ogólnie, tylko ja jeden biol-chem, wychowawca historyk. Nienawidzę mojej klasy, oni nienawidzą mnie, wychowawcy też nie lubię i zawsze zastanawiam się, po co ja tam siedzę na tej godzinie wychowawczej...

    Ale się rozpisałem! Pozdrawiam!
    indywidualnyobserwator.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mój projekt edukacyjny był bardzo czasochłonny. Wymagał naprawdę wiele pracy, a jego prezentacja była dla mnie bardzo stresująca.

      Wykorzystywanie podręczników przez nauczycieli to temat na oddzielną dyskusję. Jednak brak podręcznika nie był u nas takim problemem.

      Odnośnie sytuacji z rozszerzeniami: zazdroszczę. Sam pomysł na zorganizowanie zajęć w ten sposób wydawał mi się naprawdę fajny. Szkoda tylko, że w rzeczywistości wygląda to zupełnie inaczej. To zaskakujące, że jednak można to w ten sposób zorganizować, ale Twoja jest dość specyficzna, prawda? :D

      Usuń
  7. Ja maturę pisałam w 2013 roku i już wtedy nas straszyli zmianami, które pojawiają się właśnie w tym roku. Ja strasznie się cieszę, że jeszcze udało mi się załapać na tą "starą" maturę.
    www.kaskawsieci.pl

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja również jestem w Twoim wieku i muszę powiedzieć, że u mnie w szkole było bardzo podobnie. Chaos, nagonka, kompletna niewiedza i ogólnie rzecz ujmując koszmar. Na dodatek, będąc na takim a nie innym profilu, muszą powiedzieć tylko jedno: co to jest do jasnej nie powiem czego, bo bym musiała brzydko powiedzieć. Tak naprawdę zmieniła nam się tylko formuła egzaminu, a podręczniki różnią się jedynie znaczkiem i kolejnością obrazków. Ja kupiłam tylko te, które były mi niezbędnie potrzebne i które i tak bym kupiła.

    A co do rozszerzeń, to ja musiałam już po gimnazjum, idąc do LO, wybierać co chcę, ponieważ profile były wyznaczane już w pierwszej LO, choć zaczynały się od drugiej. Taka zabawa. Przenieść się było ciężko.

    Co do matury ustnej z polskiego, nasza nauczycielka radzi jedno: jeśli nie masz pojęcia o tym, co wylosowałaś, przeanalizuj chociaż to co jest. Wiersz, obraz, opisz to, wyszukaj jakichś symboli, wszystko może się przydać i nie powinni Cię wtedy oblać. Nie możesz na pewno odpuścić, trzeba wycisnąć z tego ile się da.

    Jako maturzystka, ściskam Cię serdecznie i życzę powodzenia.

    No i z innej beczki, dziękuję za Twojego bloga, zainspirował mnie do napisania do mojego ulubionego aktora. Co z tego wyjdzie, jeszcze nie wiem, na pewno podpisuje zdjęcia, bo sprawdziłam, choć marzy mi się jakaś odpowiedź na moje słowa (hahaha, na co ja w ogóle liczę xD ). Żałuję tylko, że nie napisałam do niego zanim stał się taki sławny. No cóż.

    Mam nadzieję, że będziesz zbierała jeszcze inne autografy ^^ I powodzenia w dalszych działaniach :)
    Silent Ballad z (dopiero powstałej) Słowikarni

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Debil, nie dał linku xD
      http://slowikarnia.blogspot.com/

      Usuń
    2. W gimnazjum, jako grzeczna uczennica, miałam wszystkie wymagana podręczniki. W liceum podeszłam do tego tematu bardziej "racjonalnie". Dokładnie tak jak napisałaś, niektóre książki prawie się nie zmieniły. Niektóre tematy zostały przeniesione na koniec książki, inne zostały skrócone.

      Odnośnie rozszerzeń - u nas sytuacja wyglądała jednak odrobinę lepiej. :D Ja wiedziałam co chcę zdawać na maturze już na początku gimnazjum, ale mnóstwo osób wciąż nie wie jaki kierunek studiów wybrać i co mieli zrobić tacy uczniowie?

      Dziękuję za miłe słowa, trzymam kciuki za Twój list i również życzę Ci powodzenia na maturze! :)

      Usuń
  9. Mnie matura również czeka w tym roku. Boję się jej bardzo. Od podstawówki miałam świetne świadectwa, teraz moje oceny są masakryczne, więc staram się o tym nie myśleć tylko skupić się na przedmiotach, które zdaję na maturze.
    Żeby się nie rozpisywać, życzę Ci szczęścia w losowaniu na ustnym polskim i mało nerwów podczas wszystkich egzaminów! :)
    Mogłabym się dowiedzieć, tak z ciekawości, jakie masz rozszerzenia? :D
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdaję rozszerzony angielski, WOS i historię.

      Moje oceny też nie są najlepsze, co jest troszeczkę przykre, patrząc na moje poprzednie świadectwa. Ale ważniejsza jest matura i wiedza, a nie suche cyferki.
      Tak się właśnie usprawiedliwiam. :D

      Dziękuję za życzenia i Tobie również życzę udanego losowania pytań i efektywnej nauki. :D

      Usuń
  10. Tak sobie czytam o nowej maturze z polskiego i oczom nie wierzę! Jako rocznik '91 (tak wiem, stara już jestem xD) maturę mam dawno za sobą, ale do dzisiaj pamiętam stres związany z wprowadzaniem zmian na maturze. Byłam pierwszym rocznikiem z obowiązkową matematyką i ja jako urodzona humanistka, miałam naprawdę bardzo duży problem i większość czasu pozalekcyjnego w 3 klasie spędzilam na korepetycjach z tego jakże uroczego przedmiotu. Kilka osób z mojej klasy zdawało poprawkę, mnie się udało na szczęście. Już wtedy słyszałam o opcji zmiany matury z polskiego na pytania, ale wtedy krążyła wersja o 3 pytaniach, z możliwością popelnienia jednego błędu, co nie wydawało się takie złe. Ale 1 pytanie z całości materiału to wg mnie ogromne przegięcie, ogromna presja i ogromny bezsens. Bo co można sprawdzić za pomocą jednego pytania i na jego podstawie oblać lub zaliczyć maturę?
    W każdym razie, życzę Ci byś bez problemów przebrnęła przez egzaminy i dostała się na wymarzone studia! :) Od dawna z przyjemnością śledzę Twojego bloga, ale jakoś tak się złożyło, że komentuję pierwszy raz. Bardzo podoba mi się Twój styl pisania; pozdrawiam
    Marta :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo mi miło i dziękuję za miłe słowa! :)

      Pomysł z jednym pytaniem wydaje mi się niezbyt rozsądny, delikatnie mówiąc. Forma matury wciąż się zmienia, podobnie podstawa programowa. Co właściwie chce w ten sposób osiągnąć Ministerstwo Edukacji? Nie można zrobić tego raz, a dobrze?

      Raz jeszcze dziękuję i również pozdrawiam :)

      Usuń
  11. Liczmy na to, że nasza matura będzie prosta, bo trzeba pokazać przecież jaka ta reforma jest "wspaniała". Uważam jednak, że będzie bardzo niska zdawalność z ustnego polskiego

    OdpowiedzUsuń
  12. A może będziemy kontynuować politykę pt.: "Nie wszyscy muszą mieć maturę"? :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Do matury mam jeszcze baardzo daleko i jak na razie wolę nawet o niej nie myśleć. Przeraża mnie już sam fakt zdawania egzaminu gimnazjalnego (co czeka mnie w przyszłym roku szkolnym). I zgodzę się z tobą, co do podejmowania decyzji na temat "kierunku" liceum. Nie wiem jeszcze, kim chcę być w życiu, niczego nie jestem pewna, a będę musiała wybierać już odpowiedni profil :/
    Życzę ci powodzenia na maturze! Będę trzymała za ciebie kciuki. Nie stresuj się i nawet jak będzie zżerał cię strach, nie poddawaj się :)

    OdpowiedzUsuń
  14. "Jak osoba mająca 15/16 lat może decydować o wyborze rozszerzeń, które rzutują na jej maturę, która otwiera bądź blokuje drzwi na wymarzone studia i decyduje o jej przyszłym życiu?" - napisałaś dokładnie to samo, co myślę ja. Mam identyczne podejście. Jestem na kierunku, który wybrałam sobie ponad dwa lata temu tak o! - bo każdy szedł, bo może będzie fajnie, bo tak. I co? Nie mam zupełnie pomysłu na studia, a co dopiero ograniczona rozszerzeniami z biologii i chemii. Nie wiem co ja zrobię za rok z tą maturą, szczęście, że jeszcze mam troszkę czasu.
    Pozdrawiam, herbivicus.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Poradnik - Jak zdobyć autograf zagranicznej gwiazdy?

Autografy – najczęściej zadawane pytania

Ozdabianie kopert - Poradnik