Pograjmy w Pottera

Nigdy nie pochłonął mnie świat gier. Nie potrafię wyobrazić sobie siebie siedzącej przed komputerem i grającą  w tę samą grę przez cały dzień, a nawet kilka dni pod rząd.

Nie znaczy to jednak, że gry są mi całkowicie obce, jako mała dziewczynka uwielbiałam grać w The Sims, gdzie moim ulubionym zajęciem, niezbyt zresztą oryginalnym, było zabijanie simów. Sprawdzałam kolejne sposoby, ale moimi ulubionymi wciąż pozostawała śmierć głodowa, usuwanie drzwi i kupowanie dziesiątek regałów z książkami, które później podpalałam i  topienie sima. 
Nie świadczy to być może zbyt dobrze  o mojej psychice, ale na swoją obronę dodam, że moim równie ulubionym zajęciem w tej grze było budowanie domów, projektowanie kolejnych pomieszczeń i tworzenie coraz bardziej oryginalnych budowli. Uwielbiałam również różnego rodzaju wyścigi, początkowo ścigałam się w Lego Racers, a później odkryłam  Colin McRae Rally. W tę grę grałam wraz z tatą, a moim ulubionym zadaniem było zdewastowanie samochodu do tego stopnia, aby nie był w stanie ukończyć odcinka.  Kiedy w domach  nie było jeszcze Internetu grywałam również  w Wormsy, Tetrisa, DX-Ball , Deluxe Ski Jump czyli udawanie Adama Małysza, a kiedy odkryłam Harry’ego Pottera i tato powiedział mi, że istnieje także gra na podstawie filmu musiałam skosztować i tej rozrywki.

Kamień Filozoficzny

Jak już wcześniej wspomniałam, nie jestem maniakiem gier komputerowych. Nie siedziałam więc całymi dniami pokonując kolejne postawione nam w grach zadania, ale dawkowałam sobie przyjemność.  Gdy grałam w pierwszą część Pottera, miałam około 6 lat i pamiętam, że bardzo nie lubiłam przechodzić przez zadanie na błoniach zamku.  Nigdy nie udało mi się zrzucić wszystkich kolumn na Voldemorta, w czym wtedy wyręczył mnie tata. Na wiele lat rozstałam się z tą grą, bo w końcu następne części były zdecydowanie ładniejsze w kwestii grafiki, ale teraz najchętniej wracam właśnie do tych pierwszych części.

Komnata Tajemnic

 
Moje wrażenia z przechodzenia tej gry po raz pierwszy, pamiętam już zdecydowanie lepiej. Bardzo podobał mi się początek gry, a także fakt, że w Quidditcha mogłam grać wtedy, gdy miałam na to ochotę – nie było to ściśle narzucone przez fabułę gry. Niezwykle podobał mi się też Klub Pojedynków i odkrywanie różnych sekretów czy poszukiwanie kart. Wciąż niesamowicie bawi mnie dźwięk, który wydaje Harry, gdy próbuje się wspinać lub podskakuje.  Mam wrażenie, że  pierwsza, i druga gra jest dość do siebie podobna, tak samo jak ekranizacje. Grafika, styl gry, sterowanie postacią, a także zadania przed którymi stajemy, są dość zbliżone.

Więzień Azkabanu 


Trzecia gra z serii „Harry Potter” moim zdaniem jest już zupełnie inna. Pierwsza nowość to fakt, że zmieniają się postacie, którymi gramy, a czasami zmuszeni jesteśmy rzucać zaklęcia całą trójką. Warto zaznaczyć, że mamy wtedy kontrolę tylko na jednym bohaterem, a refleks pozostałych bywa, delikatnie mówiąc, irytujący.  Trzecia część to wprowadzenie sklepiku Freda i George’a i portretów, za pomocą, których możemy szybko poruszać się po zamku. Możemy również zwiedzać małe komnaty wypełnione po brzegi niespodziankami. W tej części dostajemy także do dyspozycji, według mnie najlepszy, pokój wypełniony fasolkami.  Możemy do niego wejść, jeśli dobrze się spiszemy, wypełniając zadanie powierzone nam przez profesora w czasie lekcji. Moją ulubioną jest zdecydowanie  Wyzwanie Glacius, gdzie zjeżdżamy po ogromnych, pokrytych lodem rynnach. W tej części uwielbiam również loty na Hardodziobie,  i co może wydawać się dziwne: egzaminy.  W większości gier z tej serii nie przepadam za przechodzeniem ostatecznego wyzwania, chodzi mi np. o spotkanie z bazyliszkiem w Komnacie Tajemnic, czy samą akcję wejścia do Komnaty po Kamień Filozoficzny, ale akcja uwolnienia Hardodzioba i Syriusza, zawsze sprawia mi nieukrywaną frajdę.

Czara Ognia

To według mnie najgorsza gra serii, a kiedy trafiła w moje ręce, zaraz po premierze, byłam bardzo zawiedziona.  Grałam w nią chyba tylko dwa razy i chociaż dotarłam prawie do samego końca, nie miałam cierpliwości, aby walczyć z Voldemortem na cmentarzu. Nie podobało mi się sterowanie postaciami, sposób w jaki musieliśmy pokonywać kolejne zadania, a w końcu samo menu. Nie widzę sensu przedłużania tego akapitu, przejdźmy do kolejnej części, która zdecydowanie bardziej zasługuje na uwagę.

Zakon Feniksa

Z najgorszej gry serii przeszliśmy do, moim zdaniem, najlepszej. Gdy zainstalowałam ją ponownie dwa lata temu, po bardzo długiej przerwie, byłam bardzo zdziwiona, że kilka lat wcześniej się nią zachwycałam, bo grafika wydała mi się tragiczna, ale wciąż pamiętam mój zachwyt tą częścią, gdy pierwszy raz w nią zagrałam. Było to w 2007 roku, a grafika i sposób, w jaki rzucaliśmy zaklęcia, po prostu mnie oczarował. Mogliśmy rzucać czary poprzez wykonywanie określonych ruchów myszką, w końcu mogliśmy chodzić Harrym za pomocą klawiszy WSAD. No i w końcu: Hogwart. Twórcy oddali w nasze ręce cały zamek wzorując się na obrazach, które widzieliśmy w filmach, a także szkicach samej J.K.Rowling. Chodzenie po zamku naprawdę sprawiało mi masę przyjemności, odkrywanie kolejnych tajemnic skutkowało zdobywaniem punktów, dzięki którym później mogliśmy obejrzeć materiały zza kulis powstawania magicznej sagi.

Książę Półkrwi 

Część szósta nieco mnie zawiodła. Po niezwykłej piątce nastawiona byłam na kolejne fajerwerki, ale niestety nie dostałam tak naprawdę nic nowego. Fakt: pojawiło się boisko Quidditcha i same rozgrywki, możliwość warzenia eliksirów, a także klub pojedynków, ale zmieniono zdobywanie punktów i odkrywanie kolejnych poziomów na  zbieranie herbów Hogwartu, co było odrobinę nużące. Do tego zrezygnowano z nawigowania nas za pomocą stóp z Mapy Huncwotów, na rzecz Prawie Bezgłowego Nicka, który wciąż gdzieś znikał i na początku, nie do końca wiedziałam, gdzie powinnam iść. Chciałabym zwrócić uwagę na fakt, że  gry w znaczącej większości były bardziej dokładne niż film, na bazie którego podobno powstawały.

Insygnia Śmierci

Nie chcę rozróżniać Insygniów jako dwie osobne części, bo są one do siebie dość podobne, a muszę przyznać, że w drugą część ostatniej części nawet nie grałam. Pierwsza skutecznie mnie odstraszyła. Była po prostu nudna, a ciągłe „nawalanie”, bo żadne inne słowo tutaj nie pasuje, ze szmalcownikami, przypominało zwykłe strzelanki. Gdybym miała ochotę grać w tego typy gry, z pewnością bym po nie sięgnęła, zwłaszcza, że są one zdecydowanie lepiej zrobione. 

Od premiery tych gier minęło już wiele lat, zwłaszcza biorąc pod uwagę fakt jak szybko następuje postęp technologiczny. Można więc uznać, że te gry to już przeżytek. Ale ja wciąż lubię do nich wracać. Zwłaszcza do trzech pierwszych części i piąteczki. A Wy, którą część lubicie najbardziej?

Komentarze

  1. Nudne teraz masz posty masz nowy jakiś graf???

    OdpowiedzUsuń
  2. O matko, uwielbiam te gry! Zwłaszcza pierwszą, drugą i trzecią, bo potem już trochę przedobrzyli. Ale głównie Komnata to moja ulubiona, choć w HP1 panuje taki klimat... Fajnie, że coś napisałaś o grach, bo niestety większość Potterheads zamyka się tylko na książki i filmy (a część z nich niestety TYLKO na filmy).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Absolutnie się z Tobą zgadzam! Gry zazwyczaj są całkowicie pomijane przez fanów, a co ciekawe czasami są bardziej wierne książce niż ekranizacje. :)

      Usuń
  3. Ja nie mogę grać w gry Pottera, bo robi mi się od nich niedobrze. Kiedyś próbował grać, ale nie dałam rady więcej niż 20minut. Szkoda, że tak na mnie działają, bo chętnie bym w nie zagrała.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak byłam młodsza, nie miałam tego problemu. Niestety, kiedy teraz wróciłam do piątki po kilku latach kręciło mi się w głowie. :(

      Usuń
  4. Piątkę po prostu uwielbiałam! Przeszłam ją chyba 500 razy :D Na 2 miejscu Więzień Azkabanu, pamiętam jak w to grałam jako mała dziewczynka. To były czasy :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja niestety nie miałam przyjemności pograć w żadną z gier o Harrym Potterze...:(

    OdpowiedzUsuń
  6. Kiedyś miałam dwójkę i czwórkę. W komnatę uwielbiałam grać, jednak były to gry pożyczone od przyjaciela i teraz, choćbym chciałam, nie mam jak pograć. Przykro mi z tego powodu, bo chciałabym osobiście zobaczyć, jak to wygląda, ale cieszę się, że na Twoim blogu można się o nich czegoś dowiedzieć.

    OdpowiedzUsuń
  7. Jejku, gry mojego dzieciństwa... Pierwszej części prawie nie pamiętam, drugą już bardziej (też uwielbiałam pojedynki), trzecia jest moją ulubioną i praktycznie znam ją na pamięć, w czwartej irytowało mnie wszystko począwszy od sterowania postaciami, w piątą grałam chyba raz i również mnie nie zachwyciła, szóstą prawie skończyłam i podobała mi się znacznie bardziej, zaś w ostatnie części w ogóle nie grałam.

    A grałaś może w "Mistrzostwa Świata w Quidditchu"? Świetnie się grało, przeszłam całe kilka razy, polecam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kiedy wychodziły "Mistrzostwa Świata w Quidditchu" miałam mniej więcej 10 lat i nawet nie wiedziałam o istnieniu tej gry. Słyszałam jednak o niej sporo dobrego, ale jakoś nigdy mecze Quidditcha w zwykłych grach mnie nie porywały. :D

      Usuń
  8. Grałam w jedynkę i dwójkę i bardzo mi się spodobały te gry! Lubię do nich wracać ^^

    Pozdrawiam
    Mój Blog - klik!

    OdpowiedzUsuń
  9. Grałam w jedynkę i dwójkę i bardzo mi się spodobały te gry! Lubię do nich wracać ^^

    Pozdrawiam
    Mój Blog - klik!

    OdpowiedzUsuń
  10. Przyznam szczerze, że nie jestem jakąś wielką fanką Harrego Pottera (nie śmiałabym nazwać się potterhead, bo naprawdę nią nie jestem), ale postanowiłam rozpocząć regularne czytanie Twojego bloga, bo naprawdę fajnie piszesz :).
    Może nie powinnam się wypowiadać, bo książek nigdy nie czytałam. Ograniczyłam się jedynie do filmów, ale miałam przyjemność zagrać w Komnatę Tajemnic i w Czarę Ognia. W Komnacie coś jest, jakiś taki tajemniczy klimat, którego nie potrafię opisać. Mnie też zawsze śmieszyły dźwięki wydawane przez Harrego. Co do Czary Ognia to lubię bardzo, może faktycznie trochę przedobrzyli, ale moim zdaniem gra się całkiem przyjemnie. No cóż, nie miałam styczności z innymi grami z tej serii, więc może nie mam porównania :).
    A jeśli chodzi o The Sims, to w jedynce można było jeszcze wstawić fajerwerki do domu i zrobić niezłą masakrę. To jedna z tych gier, w których wszyscy jesteśmy sadystami :D.
    Na zakończenie powiem jeszcze tylko, że obserwuję i zapraszam do mnie :).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hej,
      jestem w wielkim szoku po przeczytaniu Twojego komentarza. Nie sądziłam, że ktoś tak wnikliwie przeczyta ten post :D

      Nie wiem dlaczego miałabyś się nie wypowiadać. Można być fanem tylko książek, filmów, albo całej sagi. Bardzo się ciesze, że spodobał Ci się mój blog. :)

      Usuń
  11. Też grałam i nadal gram w simsy. Mam w domu jeszcze jedynkę z czasów, kiedy moja mama grała, 2, 3 i niedawno doszła 4. Mam duży sentyment do tej gry.
    A co do Harry'ego mam 6 części. Fajnie mi się wraca do tych trzech pierwszych, chociaż w 1 strasznie nie lubiłam rysować za pomocą myszki tych symboli na lekcjach. Dla mnie jedynka była cięższa od 2, druga część sama w sobie była lżejsza, łatwiej się rzucało zaklęcia, chodziło i skakało, te wszystkie potwory były ładniejsze xd, grafika też mi się bardziej podobała i zamek lepiej wyglądał.. Lubiłam zawsze słuchać tego narratora, a w 1 te napisy i to, że nie miałam możliwości przeskoczenia tego angielskiego lektora mnie denerwowało. Jak byłam mała to w dwójce strasznie bałam się walczyć z Bazyliszkiem, czy jak się szło do Zakazanego lasu do Aragoga, czy jak się uciekało już jako Harry z lochów Slytherinu, ale było to coś innego, trzeba było pomyśleć nad koncepcją jak przejść dany etap. Trójka też jest bardzo fajna i ta możliwość zmieniania się postaciami, wprowadziła coś nowego. Najbardziej lubiłam lekcje Lapifors, Draconifors i Glacius, natomiast bałam się tych chodzących szkieletów. Ale dla mnie nie przebija dwójki, druga część miała więcej ciekawszych zadań i więcej zaklęć do nauki. Szukanie składników, śledzenie kogoś, to było fajne. W czwórkę raz w życiu grałam i nawet już nie pamiętam, co w niej dokładnie było, ale nie mam ochoty do niej wracać. Piątka też jest super, chodzenie i szukanie członków GD i wykonywanie zadań miało swój urok, ale w gruncie rzeczy nic tam się więcej nie robiło, przy okazji odkrywało się tajemnice, hasła do portretów i wykonywało zadania nauczycieli. 6 wprowadziła lekki powiew świeżości- możliwość robienia eliksirów, zbieranie godeł Hogwartu, znowu pojedynki i zmieniony quidditch, ale mimo to była gorsza od 5. W 7 cz I grałam, bo moja mama pożyczyła od swojego ucznia na wakacje. Ona była trudna, naprawdę, nie dość, że ciągle trzeba było walczyć, to strasznie się nią męczyłam, chowanie w Ministerstwie, szukanie medalionu, siedziałam wtedy jak na szpilkach, to nie na moje nerwy. W II cz też grałam, ale nie skończyłam, zatrzymałam się na jakimś momencie, już nie pamiętam na jakim i nie umiałam tego przejść i byłam podirytowana. Więc reasumując, najbardziej lubię 2,5,3,6,1 a reszta na samym końcu. Aż zachciało mi się grać, tak się rozpisałam i wspomnienia wróciły :D

    OdpowiedzUsuń
  12. Też uwielbiałam grać w gry z Harry'ego!
    W domu mam pierwszą, czwartą i piątą na PC oraz piątą i szóstą na Wii (obie dostałam w prezencie, cóż xD). Czwarta rzeczywiście jest nużąca, cały czas robi się praktycznie to samo, a rzucanie zaklęć nie wymaga właściwie niczego od gracza.
    Piątkę uwielbiam i gram w nią co jakiś czas, Hogwart znam już na pamięć :D
    Szóstka jest naprawdę dobra, jeżeli gra się w nią na Wii ^^ Na komputerze z pewnością nie jest aż tak ciekawa, bo chyba za bardzo przypomina piątkę (poza denerwującym zbieraniem punktów, od którego kręci mi się w głowie). I męczy mnie trochę ilość pojedynków w szóśtce, dużo bardziej wolę warzyć eliksiry :D
    No cóż, przypomniałaś mi o graniu i chyba zrobię sobie trochę przerwy na powrót do Hogwartu na konsoli...
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  13. Sa jeszcze gry w wersji Lego, można w nie grac w dwie osoby. Po dłuższym czasie trochę nudzą (doszłam z kuzynką do 3. roku i na samym początku 'ustałyśmy' i to dziś gra czeka na kontynuację), jednak są całkiem ciekawe - zabawne scenki, nieraz trzeba się nagłowic by odkryc, jak iśc dalej (dobrą godzinę męczyłyśmy się walką z Voldemortem na 1. roku a okazała się byc ,po pewnym odkryciu, banalna).
    Gra na początku się podoba - duży Hogwart, zmiany postaci, kolejne zaklęcia, ale po pewnym czasie to nuży. Połowa gry to samo wciskanie strzałki, by iśc do przodu do jakiejś klasy, sali.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Są, ale jakoś nie jestem ich fanką. Grałam w drugą część przez jakieś pół godzony, ale nie porwała mnie ta rozgrywka. :(

      Usuń
  14. Nie ma już postów o autografach pewnie dlatego, że nie otrzymujesz nowych odpowiedzi = nie wysyłasz listów. Znudziło Ci się te hobby? :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam parę autografów, o których nie napisałam, ale zgadza się: nie wysyłam listów bo na razie nie mam na to czasu. :(

      Usuń
    2. A napiszesz o tych autografach?:)

      Usuń
    3. O jednym z nich już całkiem niedługo. :)

      Usuń
  15. Grałem w pierwsze 5 części i moją ulubioną jest zdecydowanie 3. Ma ona już bardzo przyjemną grafikę i jest zrobiona naprawdę dobrze. Do dwójki także często wracam, to jest pierwsza w którą grałem i został jakiś sentyment, poza tym, że też mi się bardzo podoba! Ale 4 zawiodłem się bardzo, nieprzyjemnie się steruje, a ostatnia scena z Voldemortem jest naprawdę tragiczna. Piątka zdecydowanie lepsza, lecz to już nie to samo co pierwsze 3 części... aż chyba sobie niedługo zagram, tak mi przypomniałaś :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Moją ulubioną częścią jest 3 i 5.
    3, za fabułę, magię i sentyment. 5, za zamek i zadania. A jeszcze 1 za duuuży sentyment.

    OdpowiedzUsuń
  17. ja jakoś ogólnie nie przepadam za Harrym ,ale moja siostra za to baaardzo ;)

    Wiolka-blog KLIK

    OdpowiedzUsuń
  18. Ja miałam styczność niestety tylko z Czarą Ognia i kiedy miałam sześć lat bardzo mi się podobała. Chyba nie miałam zbyt wygórowanych wymagać ;)

    OdpowiedzUsuń
  19. Jakoś nigdy nie pociągały mnie gry komputerowe, ale nie mogłam przejść obojętnie obok gry HP. Grałam we wszystkie części oprócz Czary Ognia, ale to ze względu na sterowanie. Najbardziej podobały mi się pierwsze części, a moje największe uznanie zdobyła Komnata Tajemnic pomimo kipskiej grafiki. Bardzo podobały mi się też gry Harry Potter Lego. Można w nie grać w dwie osoby i jest przez to więcej zabawy. ;)

    OdpowiedzUsuń
  20. Wszystkie gry są wspaniałe, jednak to te pierwsze mają w sobie kupę magii. Myślę, że każdy myśli tak samo. Co do Insygniów Śmierci to jednak te ciągłe walki są fajne (nadrabianie zaległości) ale jednak mogłyby być jakieś takie misie bez walk, żeby sobie np. móc swobodnie poruszać po Hogwarcie... A Czara Ognia bez komentarza...

    OdpowiedzUsuń
  21. Mam pytanie, jak te gry się dokładnie nazywają i czy mam szanse je jeszcze dostać?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nazywają się dokładnie tak jak filmy. Możesz poszukać na Allegro. ;)

      Usuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Rockowe Kobiety: Kasia Kowalska i Agnieszka Chylińska

Szacunek

Poradnik - Jak zdobyć autograf zagranicznej gwiazdy?